sobota, 17 stycznia 2015

Rozdział 3 - "Ja nie przeżyję ani jednego dnia w szkole, bez jakiegokolwiek kopa"

 Od tamtej chwili minęło kilka tygodni,a impreza w Stodole ostatecznie została przeniesiona na przyszłą sobotę. Chodziłam regularnie na zajęcia w studiu i poznałam wiele wspaniałych osobowości z którymi zaczęliśmy tworzyć naszą "małą" ekipę. Ponoć miał do nas "dołączyć" jeszcze jeden chłopak. Ogólnie historia jest taka, że przeniósł się do Kanady kiedy był jeszcze dzieckiem na rok i od września do listopada wyjechał tam ponieważ jego tata miał jakiś kontrakt czy coś w ten deseń.
A może w skrócie przedstawię wam członków naszej małej ekipy?
Ariana Walter- tak jak wcześniej wspomniałam jest to na prawdę szalona dziewczyna która nie ma przed sobą wstydu. W ciągu tygodnia dowiedziałam się o większości jej przypałów na różnych imprezach, prawie cały czas się spóźniamy na lekcje ponieważ nie dość, że mamy lekcje na dziewiątą, Ariana jest u mnie w domu za dziesięć dziewiąta, od mojego domu do szkoły autem jedzie się dziesięć minut, ale Ari musi wstąpić na stacje po energetyki bo jak sama twierdzi "ja nie przeżyję ani jednego dnia w szkole bez jakiegokolwiek kopa", a ze stacji skręcamy do McDonaldu na nasze "śniadanie" i do Starbucksa na kawę. I kiedy znajdujemy się w szkole dochodzi dziewiąta dwadzieścia. I wchodzimy do klasy jakoś o pół godziny spóźnione. Powiem wam szczerze, że nie robi to zbyt dobrego wrażenia. Powiem jednak szczerze, nigdy nie miałam aż tak zaufanej przyjaciółki. Wiem wszystko o jej dawnych romansach, przyjaciołach itp. Jej najlepszy przyjaciel to Felix i on również mnie polubił, albo przynajmniej tak mi się wydaję.
Oprócz chłopaków poznałam również Katniss. Chodziła wcześniej na zajęcia i gdyby nie ja w tym roku byłaby jedyną dziewczyną. Jest wysoką, opaloną blondynką i większość chłopaków szkole za nią wzdycha. Powiem szczerze jest bardzo, bardzo ładna. Umie na prawdę wspaniale tańczyć i zazdroszczę jej figury, włosów, umiejętności prawdę mówiąc wszystkiego. W naszej paczce oprócz Ogge którego już zdążyliście poznać jest też Omar. Omar to wspaniały chłopak, na prawdę tylko on mnie tak na prawdę rozumie. Omar chodzi z Darcy i gdyby nie ten fakt... hahahaha wyruchałabym go na miejscu. I tak właśnie prezentowała się nasza ekipa z krwi i kości. Brakowało tylko....

Oscar Pov.
Niedziela rano to zmora wielu Brytyjczyków, ale również wszystkich ludzi na świecie. To właśnie niedzielę rano pamiętam najdokładniej ponieważ wtedy spędzałem swój ostatni dzień w Kanadzie. Mieszkałem tam prawie dwa miesiące, ale to wszystko przez to, że mój ojciec miał jakiś ważny kontrakt ze wschodzącą gwiazdą - Marie Gonzalez. Powiem wam tylko, że Marie była śliczną szesnastolatką z którą umówiłem się kilka razy, i jedyne nasze "głębsze uczucie" był to pocałunek na drugiej randce. Szczerze mówiąc nie wiem czy byliśmy ze sobą, czy może nie, ale ostatni dzień spędziłem właśnie z nią. Właściwie cały czas spędziłem z nią. 
Marie Gonzalez
Siedzieliśmy w kawiarni, a Marie nawijała mi o jej nowej płycie która szczerze mówiąc mało to mnie interesowało. Chciałem wrócić do Szkocji, znowu grać z chłopakami i razem tańczyć. Nawet Felix mi przesłał mi sms z pozdrowieniami z jakieś domówki i mówił mi, że jakaś nowa dziewczyna dołączyła do klubu. Mi to pasuję. 
Kiedy wróciłem do Kanady wróciły wszystkie wspomnienia. Zastanawiałem się co robią moi poprzedni znajomi. Co robi dziwna Amanda z czwartej c  która cały dzień siedziała w książkach, miała srebrny aparat na zęby, okulary jak Harry Potter i miała zajebistą ksywkę: Amanda Sranda. 
Kiedy Marie powiedziała po raz dwunasty "Oscar czy ty mnie w ogóle słuchasz?" postanowiłem, że włączę się w końcu do rozmowy i zacznę jej słuchać bo urwie mi łeb. Po wyjściu z kawiarni poszliśmy trochę pochodzić po mieście i powiem szczerze, było bardzo, ale to bardzo zimno. Widziałem jak się trzęsła, ale i może zabrzmi to lekko egoistycznie, nie miałem zamiaru rozstawać się z moją kurtką, ani na momencik. Słyszałem w jej słowach, że jest jej zimno i chyba już sama chciała zapytać się czy może moją kurkę i szczerze mówiąc, cieszę się, że się nie zapytała. 
Poszliśmy do parku, żeby dokarmić kaczki, a później wróciliśmy do studia bo ona musiała dokończyć jeszcze jedną piosenkę i nawet i dobrze bo miałem jej już dość oraz jej "podejść" do chwycenia mnie za rękę. 
Zaśpiewała cover piosenki "Superman" która jak na ironie była moją ulubioną piosenką. Sądziłem, że jeśli mój ojciec chciał wypromować jakąś osobę ona powinna mieć przynajmniej talent,a jedyne co potrafiła Marie to piszczenie do mikrofonu. W połowie stwierdziłem, że tego nie wytrzymam i bez pożegnania wyszedłem i poszedłem do domu.O godzinie osiemnastej siedziałem już w samolocie i leciałem do domu.  Przez drogę powrotną pisałem z Felixem ze względu na straszną nudę. W końcu poczułem się strasznie zmęczony i zasnąłem. 


O godzinie dwudziestej wylądowaliśmy w Enedynburgu i wyszukiwałem swoich przyjaciół. W późniejszych wiadomościach Felix oznajmił mi, że przyjadą po mnie on, Omar, Ogge, Ariana i nowa Lottie. Odebrałem swoją walizkę i poszedłem pod McDonalda, gdzie mieli wszyscy na mnie czekać. Zadzwonił do mnie Ogge tłumacząc, że coś tam samochód im nawalił i najdalej dojadą pod Subway i mam jakoś tam dotrzeć. Myślałem, że szlag mnie trafi, ale starałem się być opanowany i zamówiłem taksówkę. Licząc tylko to co miałem w banknotach podwiozła mnie najdalej do Apple Street 45/8 i stamtąd miałem dziesięć minut do Subway. 
Kiedy dotarłem zobaczyłem całą grupę moich znajomych zajadających w najlepsze kanapki. 
- Ten gościu po którego mieliście przyjechać stoi tu i marznie.- powiedziałem kiedy mnie nie zauważyli i rozłożyłem bezradnie ręce. Wszyscy zaczęli się ze mną witać i przytulać, a wśród nich stała ona. Nie to nie mogła być ona..  A jednak.





honey †




1 komentarz: