sobota, 31 października 2015

Opowiadanie

Zapraszam wszystkich serdecznie na moje opowiadanie które aktualnie piszę na wattpadzie :)
Jeśli opowiadanie wam się spodoba polećcie je swoim znajomym, byłabym bardzo wdzięczna !
https://www.wattpad.com/story/53252406-eden-dla-siebie

Z góry bardzo dziękuję !
Honey †

niedziela, 27 września 2015

Witajcie!

 Piszę do Was z pewną prośbą. Jak wiecie 25.10.2015r. odbędzie się gala MTV EMA 2015! Otóż w tej gali nominowania są Nasi chłopcy! Więc jeśli chcecie pomóc im wygrać i spełnić jedno z ich marzeń zagłosujcie na Nich. Zajmie to Wam 5 sekund (sprawdzałam hah).  Dla Naszych chłopców to ogromna szansa! Więc jeśli Ty, tak TY  chcesz pomóc w spełnianiu marzeń kliknij na dole w ten link i zagłosuj! 
Dziękuję z całego serduszka Wszystkim osobą które zagłosowały!
A teraz pokażmy WSZYSTKIM, że choć jesteśmy małym fandomem możemy zdziałać cuda!!






Pozdrawiam Was cieplutko! Życzę miłego dnia!
/ malutka08080 xoxo

Omar przefarbował włosy z końcówek czerwonych na złote! 
Co o tym myślicie ?
W którym kolorze było mu lepiej ?
Podzielcie się swoimi opiniami w komentarzach! 




Pozdrawiam i życzę miłego dnia! xoxo
/ malutka08080

środa, 19 sierpnia 2015

Uwaga!

 Jeżeli pod ostatnim rozdziałem naszego ff znajdą się 3 komentarze dodamy następny rozdział! Więc serdeczne zapraszam do czytania i komentowania! :) Życzymy miłego dnia!

malutka08080

sobota, 8 sierpnia 2015

Fakty o chłopcach:

1. Pierwszy koncert Oscara na jakim był, to koncert Shakiry
2. Felix gdy był mały zawsze chciał być Troy'em z High School Musical
3. Oscar i Olly pracowali razem w restauracji w wieku 14 lat
4. Jeśli chłopcy byliby krzesłami, to Omar chciałby żeby usiadła na min Rihanna, Olly chciałby, aby była to Miley Cyrus, a Oscar żeby był to Olly 
5. Gdy dziennikarka zadała pytanie chłopcom powiedzieć coś czego nikt nie wie, Felix powiedział, że nie ma bielizny pod spodniami
6. Omar jest pedantem 
7. Oscar kocha Starbucks'a 
8. Felix wyciąga najwyższe dźwięki z całej czwórki

malutka08080

sobota, 4 lipca 2015

Informacja dt rozdziału 4

Rozdział 3 jest napisany, przeczytajcie informacje zamieszczoną po lewej stronie.
Dziękuję za uwagę
Honey

sobota, 27 czerwca 2015

Chłopcy występowali jako support na koncercie One Direction!

Ostatnio chłopcy występowali jako support na koncercie One Direction. Oto kilka zdjęć z tamtego dnia. :)

malutka08080

wtorek, 23 czerwca 2015

Do niedawna wszyscy chłopcy byli singlami. Jednak pare dni temu dowiedzieliśmy się, iż Felix ma dziewczynę. Na razie nie ma 100% pewności kto to jest, ale przypuszczenia wskazują na to, iż dziewczyną Felixa jest Lovisa Bengtsson. Reszta chłopców dalej (choć nie ma 100% pewności) jest dalej singlami. 

malutka08080

niedziela, 21 czerwca 2015

NOWA piosenka chłopców!

Już od  2 tygodni chłopcy wydali swoją NOWĄ PIOSENKĘ! Nosi ona tytuł '' Run With Us ''. Mam Nadzieje, Ze przypadła Wam zrobić gustu! 


malutka08080
Przepraszam za tak długą nieobecność!

Przepraszam Was bardzo za to, iż nic ostatnio nie działo się na blogu. Poprawianie ocen, mase sprawdzianów i kartkówek. Chyba każdy z nas zna ten ból. Zamieszanie na koniec roku, przygotowania itd. Przepraszam jeszcze raz za zaniedbanie bloga i mam nadzieję, że mi wybaczycie. 
Kocham Was <3 :*/
malutka08080

piątek, 19 czerwca 2015

Rozdział 3: Witaj w grze, Spencer

Wieczorek prawdę mówiąc dobiegał końca,a dziewczyny już dawno się rozdzieliły i każda poszła w swoją stronę. Spencer udało się dostać za kulisy więc siedziała tam rozmawiając ze wszystkimi raperami. Była też troszkę wstawiona.
- Co ona tu robi? - powiedziała Meg wchodząc za kulisy i siadając między Ogg'em, a Oscarem zrzucając Spencer na ziemie.
- Teraz to leże.- odpowiedziała i zaśmiała. się leżąc cały czas na ziemi.- Powiem wam, że ta podłoga jest całkiem wygodna.
- Weź wstawaj.- powiedział Oscar i wziął ją pod ramiona. - Nie rób tak wielkiego wstydu, mała.
Po czym nasza bohaterka zapomniała co się dzieje i urwał jej się film.

***
Daisy natomiast znalazła się w damskiej toalecie, a raczej w jednej z kabin, zamknięta z obcym facetem. Gość był natarczywy i cały czas próbował się do niej dobrać. Dosypał jej coś wcześniej do drinka. Daisy zachowała jednak świadomość i po tym jak nieznajomy ją pocałował odepchnęła go. Mężczyzna stał się agresywny i uderzył ją w twarz. W ostatniej chwili przerażona dziewczyna uciekła.
Potykała się o własne nogi na schodach i z trudem dotarła na górę. Zaczęła szukać swoich przyjaciółek jednak za żadne skarby nie mogła ich znaleźć. W końcu odnalazła swojego brata.
Rzuciła mu się na szyję i powiedziała o całej zaistniałej sytuacji.
Tak jak każde rodzeństwo, nie ma ze sobą zbyt dobrych relacji, tak też jest z Daisy i Drake’m. Mimo tego starszy brat kiedy się o tym dowiedział był istnie wkurzony. Miał ochotę rozwalić głowę osobie która tak potraktowała jego siostrę.  Nistety Diasy nie wiedziała jak nieznajomy ma na imię, a tym bardziej przez działanie podejrzanych proszków o których z resztą nie miała pojęcia, nie pamiętała jak wygląda. Drake powiedział jej, że znajdzie osobę która ją skrzywdziła i na pewno nie puści jej tego z płazem.

***
Stella nie była taka jak jej przyjaciółki. Nie lubiła pić na imprezach, z resztą nigdy nie chodziła pijana. Jedyna na co się potrafiła skusić to kieliszek wódki czy dwa łyki piwa. Nie przepadała za tym tak samo jak za jedzeniem. Nie liczni znali jej historie, nie wiedzieli, że w przeszłości nasza bohaterka cierpiała na nadwagę i popadła przez to w anoreksje. Zaczęło się od zwykłych ograniczeniach posiłków, a skończyło się na liczeniu kalorii w każdym posiłku, jedzeniu takich rzeczy, żeby oszukiwać żołądek oraz stosowaniu przedziwnych diet.
Maszerowała ciemnym korytarzem wracając do domu, gdy nagle ni stąd ni z owąd przed oczami wyrósł jej spod ziemi Drake. Był tak bardzo nie ogarnięty, że wleciał na dziewczynę i powalił ją na ziemie. 
- Ał.- pisnęła leżąc pod nim. Spojrzał jej w oczy i wymamrotał ciche "przepraszam". Leżeli tak jeszcze przez dłuższą chwilę, aż w końcu dziewczyna poprosiła go grzecznie aby z niej zszedł. Chłopak po raz kolejny ją przeprosił i pomógł jej wstać wyciągając w jej stronę dłoń. Stella uścisnęła ją i za jego pomocą wstała.
- Widziałaś mój występ? - zapytał na początek rozmowy.

- Tak, całkiem nieźle Drake. - pochwaliła go i poklepała go w ramię. 
- W takim razie się bardzo ciszę. Właściwie nie mam już tu nic do roboty, może się gdzieś przejdziemy? - zapytał na co dziewczyna ochoczo pokiwała głową. 
Szli razem przez park a ich drogę oświetlały miliony gwiazd. Noc była ciepła i przyjemna. Cudownie im się spacerowało i prawdę mówiąc Stella marzyła aby ten spacer trwał jak najdłużej. Jednak w końcu dotarli pod jej dom gdzie musieli się pożegnać. Chłopak przytulił ją na do widzenia i odjechał rowerem który cały czas prowadził. Dziewczyna z uśmiechem na twarzy weszła do domu, zamknęła za sobą drzwi i oparła się o nie. Nagle z jej telefonu wydał się cichy brzęk. Oznaczało to, że przyszedł jej sms. Dziewczyna otwarła wiadomość i ujrzała zawartość. 


Ciekawe co by powiedział Drake na twoją dawną tuszę. 


***

Vanessa siedziała w koncie z miotłami razem z Omarem. Dogadywała się z nim bardzo dobrze już od ponad jakiegoś roku. Mieli dużo "przerw" od siebie spowodowanych nowymi związkami dziewczyny i zawsze kiedy ktoś ich na nowo widział razem powtarzał, że "stara miłość nie rdzewieje". Oni jednak nigdy nie byli razem, a tym bardziej nie byli w sobie zakochani. 
Po prostu razem siedzieli i rozmawiali tak najzwyczajniej na świecie. Nie mieli przed sobą żadnych tajemnic. Byli najlepszymi przyjaciółmi


***

Spencer obudziła się w pokoju kompletnie obcym dla siebie. Obok niej leżał Oscar, a na ziemi Felix. Głowa bolała ją tak bardzo, że stwierdziła, że nie istnieją powody dla których musiałaby wstać i sprawdziła tylko telefon. Ku jej zaskoczeniu na ekranie blokady pojawiło się powiadomienie o nowej wiadomości tekstowej. Otwarła ją i zobaczyła swoje zdjęcie kompletnie pijanej z flaszką wódki jeszcze w ręce i podpis

Tak się bawi arykrostatyczna córeczka, ciekawe co powiedzą rodzice kiedy się o tym dowiedzą.
Witamy w grze Spencer.



Nigdy nie lubiłam Spencer. Była dla mnie zbyt grzeczna i na siłę próbowała być mną (co nie oszukujmy się marnie jej wychodziło). Za grzeczna. Za grzeczna. Za grzeczna Suka.
Ja tu jestem mała dziwko i wiem o wszystkim.

Sofia

niedziela, 24 maja 2015

Ankieta do opowiadania Love, Rap and Basketball

Witam!
Zapraszam do wzięcia udziału w ankiecie dt. mojego nowego opowiadania "Love, Rap and Basketball" 
Odpowiesz na kilka pytań, nie musisz się logować
Sprawisz mi tym wielką przyjemność i pozwolisz mi doskonalić swoje opowiadanie dając swoje pomysły :)

Dziękuje z góry 
Honey


Ps. Ankieta jest w 100 % anonimowa :) 

Rozdział 2: Zaczynamy.

Z góry przepraszam za opóźniony rozdział - niespodziewany wyjazd

Możesz osiągnąć wszystko tylko musisz w to wierzyć


Felix od zawsze uwielbiał dobrą zabawę. Z resztą słowo ubaw i Felix w jego dziwnym języku zawsze się ze sobą zgadzały i rymowały. Dlatego napad na opuszczony sklep był dla niego bardzo dobrą okazją do zrobienia czegoś głupiego co było z resztą dla niego normalne. 
Po wczorajszym popisie swoich zdolności wrócił do domu około godziny siódmej rano,ale nie chciał iść spać gdyż jak on to twierdzi "w grobie się wyśpię", ale niestety trzy godziny snu to trochę mało dlatego Felix od samego rana był na bodajże już czterech kawach. 
Jednak około godziny osiemnastej stwierdził, że musi mieć siłę na dzisiejszą noc i postanowił się przespać przez około trzy godziny.
O godzinie 23 przyjechał po niego Omar jako że jedyny z nich wszystkich miał prawo jazdy, a do tego sklepu było około dwadzieścia minut drogi autem.
Kiedy się tam znaleźli Felix podziękował przyjacielowi i powiedział mu, że ma wracać do domu. Do rozpoczęcia akcji pozostało około czterdzieści minut dlatego Felix miał dość sporo czasu na to aby wszystko przygotować.
Ściągnął plecak, rozpiął go i wyjął wszystkie potrzebne według niego rzeczy. Przygotował to co miał przygotować po czym  usiadł na murku i zapalił ice blasta.

Czekał na pozostały jeszcze jakieś dziesięć minut aż w końcu wszyscy się pojawili. Był zadowolony z tak licznej frekwencji.
Niektórych kojarzył z poprzednich akcji, a niektórych widział po raz pierwszy. Jednak jego uwagę najbardziej skupiła wysoka blondynka z długimi włosami. Była chyba trzecią dziewczyną która odważyła się wstąpić do tego pseudo gangu.
Od razu spodobała się Felixowi.
Była wysoka, miała może około metr siedemdziesiąt wzrostu. Długie, blond włosy sięgające jej za pępek. Jasno niebieskie oczy w których teraz odbijał się blask księżyca. Ubrana była w ciemne, przetarte na kolanach dżinsy, biały t-shirt na którego założoną miała czerwono- czarną koszulę w kartę. Całość uzupełniała rozpięta parka, czarna czapka oraz w tym samym kolorze Nike roshe.
Podszedł do niej i zagadał, okazała się być całkiem miła. 
- Jestem Felix.- przedstawił się i podał jej rękę. Ona z uśmiechem uścisnęła ją i odpowiedziała.
- Daisy.


***

Spencer wczoraj wieczorem dowiedziała się od rodziców, że jej najlepsza przyjaciółka nie wróciła do domu. Przepłakała przez to prawie całą noc. Rano wyglądała jak wrak człowieka. Oczy miała podkrążone, sine.  Powieki jej opadały, nie miała siły aby ich podnieść. Miała wrażenie, że praktycznie nic nie umie na test z geografii który miała na drugiej lekcji, ale co jak co nie przygotowanie do lekcji,a tym bardziej do sprawdzianu nie szło zgodnie z planem i życiem Spencer. 
Ubrała się w pierwsze lepsze rzeczy i szczerze mówiąc nawet nie miała zamiaru sprawdzać czy ubrania do siebie pasują, ani nawet czy je dobrze założyła. 
Nie zabrała śniadania, z resztą prawie tak jak zawsze i wyszła z domu kierując się na przystanek autobusowy. Okazało się że przyszła o co najmniej pół godziny wcześniej dlatego usiadła się na jednym z żółtych krzeseł i włożyła słuchawki do uszu. Nawet dokładnie nie wiedziała czego słucha. Zasnęła.

Obudził ją jakiś nieznajomy. Spencer miała wrażenie, że gdzieś go już widziała ale nie miała pojęcia gdzie może "wsadzić" tą twarz. 
Wyciągnęła słuchawki z uszu i wsadziła je do torby. Przetarła oczy i spojrzała na niego.
- Widzę, że nie spałaś zbytnio tej nocy, prawda?- zaczął rozmowę chłopak.
- Można tak powiedzieć.- odpowiedziała mu. 
- Chodzisz do Cambridge? - zapytał na co ona pokiwała twierdząco głową.- To dziwne, ale nigdy cię tam nie widziałem. 
Spencer już wiedziała kim był tajemniczy nieznajomy. To Oscar Enestad. Jeden z najprzystojniejszych chłopaków jej szkoły. Dziewczyna wiedziała, że Oscar gra w szkolnej drużynie koszykówki. Wiedziała również że jest bardzo dobry w tym co robi. Chociaż ona za pewne stwierdziłaby, że jest w tym znacznie lepsza. 
Jednak on jej nie znał, z resztą nie dziwiła się. Mało kto zna Spencer Morgan. Zwykle przesiadywała w bibliotece bo pomagała nauczycielką, uczestniczy we wszystkich możliwych kółkach dodatkowych, bierze udział we wszystkich konkursach i zamierza w przyszłym roku startować na przewodniczącą szkoły. 
- Chyba mało osób mnie stamtąd kojarzy.. 
- E tam gadasz. Ty pewnie też mnie nie znasz.- Dziewczyna chciała już powiedzieć jego imię jednak chłopak sam się przedstawił.- Oscar Enestad.
- Tak się składa, że wiem kim jesteś. Ja jestem Spencer Morgan.- powiedziała i wsiedli razem do autobusu. W drodze do szkoły siedzieli razem jednak nie odezwali się do siebie ani słowem.

***

- Boże, jak dziwnie tak bez Sofii ... - powiedziała Stella do swoich przyjaciółek.
- To prawda. Czasem doprowadzała mnie do furii i wolałam jak jej nie było niż była, jednak trzeba przyznać. Teraz jest do dupy.- Zabrała głos w tej sprawie Daisy.
- Powinnyśmy o tym nie myśleć.- wtrąciła się Vanessa- Właściwie Das, jak tam wczorajsza akcja?- próbowała zmienić temat.
- Dla mnie było zajebiście.- powiedziała blondynka i rozłożyła się wygodnie na łóżku. Ręce położyła na brzuchu, włosy rozłożyła na poduszce i przymróżyła oczy aby przypomnieć sobie wczorajszą noc.- Było cudownie. Wszystko poszło jak po maśle, udało mi się nawet obalić samej pół litra! - wykrzyczała zadowolona .- Kilku niestety złapali, ale mi udało mi się z nim schować.- powiedziała i uśmiechnęła się do siebie patrząc w sufit.
- Z nim?! To znaczy z kim? - odezwała się od razu Spener i wszystkie zerwały się ze swoich miejsc aby stanąć nad przyjaciółką i wypytać ją o wszystkie szczegóły.
- Ehh.. no nie ważne.
- Jak to nie ważne? Mów co to za chłopak! - naciskała Vanessa
- Felix Sandman. - wszystkie na nią popatrzyły zaskoczone, a następnie zaczęły się śmiać.
No to niezłego sobie chłopaka upolowałaś.

Wieczorem odbywał się (jak z resztą co miesiąc w poniedziałek) wieczorek amatorski. W tym miesiącu miał być rap. Jako, że wszystkie z dziewczyn kochały ten rodzaj muzyki postanowiły się na niego razem wybrać. Z całej ich paczki rapu nienawidziła tylko Sofia. 
Stanęły wszystkie razem w przytulnym kątku i trzymały kubki z jakimkolwiek napojem.

Występowali po kolei artyści, każdy na początku zaprezentował swój własny kawałek. Spencer razem z Daisy znały prawie wszystkie. Następnie przyszedł czas na freestyle i wtedy dziewczyny już nie miały co śpiewać.
Występowali po kolei właściwie wszyscy ich znajomi ze szkoły. Teraz na scenie pozostał  z nich wszystkich tylko Justin. 
Zaczął najpierw coś mruczeć, a następnie to przeobraziło się w rap. Kątem oka spoglądał na dziewczyny i nadal rapował. 

Ja z ciemności wyławiałem jej profil 
zanim znów spojrzy w ekran i
ponownie swój wzrok w nim utopi
wtedy nie miałem pojęcia, że to dopiero prolog
do znajomości intensywnej tak jak kolor jej paznokci
Które widziałem kiedy dłonią
Raz na jakiś czas obejmowała kubek z colą

I w klubie który w poniedziałki zazwyczaj był pusty
Spotkałem ją nim pożegnałem 2008 
Ale nie miałem zajawki na to, żeby niezwłocznie 
Podbijać do niej tak jak to robili inni goście
Ja chciałem... kurwa, co ja chciałem?
No zapominam ciągle
Ty, ale wydaje mi się, że wiesz co?
Że ja chciałem tylko patrzeć na jej paznokcie 
I jak zwykle przez chwilę studiować ich odcień

Każda trzymała kubek, lecz tylko jedna malowała paznokcie na czerwony kolor. Spencer


Biedny Justin, wpadła mu w oko Spencer? Och już nie długo chyba przestanie kiedy się dowie co jego nowa jekaterina wyprawia. Ja do tego doprowadzę. Biedna dziewczyna, chciała być mną, a co ze sobą zrobiła? Gówno prawdę mówiąc.

Ale pamiętajcie moje skarby
Ja nie umarłam

Sofia

sobota, 9 maja 2015

Rozdział 1: Nagłe zniknięcie.

Sukces? Zawsze dążyłem ku niemu
ale wtedy miałem chyba zbyt dużo problemów

- Czterdzieści pięć sekund do końca czwartej kwarty! - usłyszałem krzyk trenera który cały czerwony stał przy ławce. Przegrywaliśmy dwoma punktami,a ja byłem przy piłce. Dwu metrowi przeciwnicy stali przede mną nie dawali mi szansy podania piłki do kogokolwiek z mojej drużyny.
"Weź się w garść Oscar, weź się w garść"- mówiłem sobie cały czas w myślach.
- Ogarnij dupę i rzucaj to ostatnia szansa! - wydarł się do mnie Felix który jak zawsze potrafił mnie podnieść na duchu.
"Raz się żyję" - pomyślałem sobie
Dobiegłem do linii rzutu, rzuciłem piłkę i zamknąłem oczy. Rozległ się dźwięk końcowy,a ja otwarłem oczy. Spojrzałem na tablicę wyników i zobaczyłem wynik: 95-94. Wygraliśmy.

Cały szczęśliwy rzuciłem się do moich kolegów którzy ściskali mnie wszyscy. Każdy z nas był szczęśliwy. Czwarta wygrana z rzędu.
Podziękowaliśmy sobie za grę i udaliśmy się do szatni.
Jako pierwszy z wielu wskoczyłem pod prysznic który był zimny i orzeźwiający.  Kiedy się w całkowitości ogarnąłem, szybko się ubrałem, pożegnałem się z kumplami i szybkim krokiem opuściłem sale.
Doszedłem do domu w przeciągu pięciu minut. Wymacałem ręką klucze od drzwi i siłując się z nimi w końcu je otwarłem. Wszedłem do środka i zobaczyłem stały obrazek: moją mamę siedzącą na kanapie, zwiniętą w kłębek, trzymającą fotografie mojego ojca. Siedziała nie ruchomo, włosy które sięgały jej do ramion były wzięte za ucho. Siedziała i po prostu wpatrywała się w to zdjęcie nie robiąc przy tym nic. Rzuciłem torbę na ziemię, podbiegłem do niej,  wyrwałem zdjęcie i schowałem w stałą kryjówkę która zawsze znajdzie. Zamknąłem się w łazience, a zdjęcie włożyłem  do pudełka od proszku do prania. Wyciągnąłem jedną płytkę ze ściany i włożyłem tam zawartość.
Opuściłem pomieszczenie i usiadłem się na przeciwko mamy.
- Po sobie znowu o nim przypominasz?- zapytałem.
- Oscar, coś chcę żebym o nim zapomniała, ale ja tak po prostu nie mogę. Nie mogę. Za dużo było między mną a nim. Nie chcę o nim myśleć ale tak po prostu nie mogę. Nie mogę. Może kiedyś zrozumiesz kiedy będziesz w takiej samej sytuacji.
- Mamo, ty po prostu nie możesz zrozumieć że on od nas najzwyczajniej w świecie spierdolił. Spierdolił i już nie wróci o tym powinnaś wiedzieć. A zamiast tego starasz sob ie wmawiać, że tak nie było i myślisz ze jest inaczej. Nie nie jest.
- Nie staram sobie wmawiać...
- Owszem starasz. Idę do Sofii.- oznajmiłem
- Oscar.. - spojrzałem na nią.- Sofii nie ma. Nie wróciła dwa dni temu do domu.- oznajmiła mi jakby nigdy nic. Ale wtedy nie wiedziała, że mój świat się w jednej chwili załamał.
- Aha. W takim razie idę do Felixa.- powiedziałem i wyszedłem. Wcale nie chciałem iść do Felixa.
Usiadłem na dachu jednych z garaży i podniosłem klapę. W środku znajdowały się fajki.
Mimo, że dzięki temu gównie wylądowałem na odwyku i nie paliłem od jakiś czterech miesięcy. Pierdolić to.
Wyciągnąłem fajkę i zapaliłem. I tak jedna za kolejną, aż się skończyły.

Wróciłem do domu o trzeciej. Moja mama już dawno spała, więc zabrałem wszystkie papiery i napisałem do naszej "paczki" : " Elo, widzimy się za pół godziny". Kiedy dotarłem do naszego garażu dostałem od wszystkich smsy "Chyba cię pojebało, już idę". Co było całkiem zabawne.
Pierwszy pojawił się Justin, mieszkał najbliżej. Był moim bardzo dobrym przyjacielem, nie najlepszym, ale bardzo dobrym. Powiedziałem mu na czym stoję i odpowiedział, że rozumie. No cóż by mógł powiedzieć, w końcu nienawidził Sofii.
Przyszli wszyscy i tak jak zawsze zaczynaliśmy rapować. Próbowaliśmy zrobić blend. Dla tych co nie wiedzą co to blend to w skrócie jedna piosenka złożona z ileś zwrotek i te zwrotki pochodzą z osobnych piosenek.

Cześć, pytałaś mnie- czemu już nie dzwonię?
kumple też tam coś pytają- zapomniałeś o niej?
nie jestem psem, więc już nie gonie Cię
to chyba proste? Nie dałem ponieść się..
Poszedłem tamtego dnia do tamtego baru...
piłem tamto piwo, Ciebie tam nie było - żałuj...
a Ty nie chciałaś mi zniknąć z pamięci...
choć w końcu zapomniałem nawet- które piję?
I uwierz, że pomimo szczerych chęci...
ni mogłem przestać myśleć, że chyba Cię zabiję...
I nie wiem co bym zrobił gdybyś tam gdzieś... 
pojawiła się w drzwiach, piękna jak zawsze 
nienawiść uszłaby  ze mnie pewnie, nagle
i powiedziałbym ci wprost , Kochanie że nasz czas nadszedł



***

Naiwny Oscar. Myśli, że nadal o nim myślę. Dawno już poszedł w zapomnienie. No okej, było fajne, słodko, ciekawie, ale no pożal się Boże skończyło się to wszystko już bardzo dawno. Napisał mi list, szalony.  Napisał w nim jaka to jestem dla niego ważna, jakby chciał żebyśmy byli razem itp. itd. 
Tak bardzo mnie kocha, a nie potrafił przekonać swoich kumpli, że jestem taka cudowna za jaką mnie uważa. Zobaczymy co powie na to tatuś który już dawno nie ma z nim kontaktu. Zobaczymy co powie kochana mamusia na to że Oscarek znowu zaczął palić. Zrobię z twojego życia piekła Oscar. Zrobię z życia piekło was wszystkich. 
Niby zniknęłam? Gówno prawda.
Wciąż tu jestem. I wiem o wszystkim.

Sofia

czwartek, 7 maja 2015

Love, Rap and Basketball: Prolog

    Każdy znasz skrywa w sobie wiele tajemnic. Jedne to takie małe, nie potrzebne jak zsikanie się w majtki w pierwszej klasie podstawówki. Drugie to te większe, troszkę ważne jak skrywane uczucia do drugiej osoby. A te trzecie to są te najbardziej kurewskie które męczą nas nas dniami i nocami. Zastanawiamy się komu możemy o nich powiedzieć, kto jest godny naszego zaufania. I tutaj wam nie podam przykładu bo możliwe, żebyście mi nie uwierzyli. Sami musicie się o nich przekonać.

 

****
Bohaterów znajdziecie w zakładce "bohaterowie"
Rozdział 1 już w sobotę!

Info: Opowiadanie

Dzień Dobry Miśki <3
A więc jak mogliście zauważyć już nie dodaje żadnych rozdziałów dlatego, że planuję coś nowego. Od samego początku nie chciałam się trzymać wersji prawdziwej czyli zespół The Fooo grający muzykę pop. Napiszcie mi czy chcielibyście na nowo opowiadanie z nowymi bohaterami i czy chcielibyście zobaczyć Oscara jako rapera- amatora, Felixa jako zapalonego kaskadera uwielbiającego bmx i deskorolkę, Ogge kochającego pływać i Omara uwielbiającego tańczyć? Mogę się również postarać pisać dwa opowiadania chociaż myślę, że nowe będzie 271463274 razy lepsze i bardziej zagadkowe oraz trzymające w napięciu :)
dajecie znać co o tym myślicie
Pozdrawiam
Honey† 
(Jeśli nie dojdziemy do porozumienia w sobotę opublikuje pierwszy rozdział )

sobota, 18 kwietnia 2015

Dziś jest wielki dzień dla Nas jak i dla naszych chłopców!

Otóż dziś dokładnie mijają 2 lata odkąd powstało The Fooo Conspiracy <3 oraz ich pierwsza piosenka!

malutka08080
Omar ma teraz czerwone pasemka :)

 Podoba Wam się w takim kolorze ? xx


malutka08080

czwartek, 2 kwietnia 2015

Dziś szczególny dzień dla Nas jak i naszych chłopaków!

Otóż dziś mija dokładnie rok od wydania pierwszej płyty chłopców ''Off The Grid'' (2 kwietnia). Jestem z niech bardzo dumna oraz mam nadzieję, że wy też ^^ 


Pozdrawiam/
malutka08080



poniedziałek, 30 marca 2015

Co sądzicie o nowym mash-up chłopaków ? :D Mi osobiście bardzooo się podoba<3 A Wam ? Napiszcie w komentarzu :D 

malutka08080

sobota, 28 marca 2015

Uwaga!

Bardzo przepraszam, że prawie od miesiąca nic nie dodaję na bloga. Niestety mam teraz bardzo dużo nauki. Mam zamiar teraz więcej czasu poświęcać Wam oraz oczywiście blogowi. Będę się starała systematycznie dodawać informacje, jednak czasami może być większy odstęp między postami. Mam nadzieję, że wybaczycie mi to :)

Pozdrwiam/
malutka08080 :) 
Nowy mash-up!



Malutka08080

czwartek, 5 marca 2015

Rozdział 5 - To przez tą pieprzoną wódkę. Znowu.

    "Ludzie nie popadają w nałogi, tylko wypełniają pustkę"


Queen siedzi jeszcze przez chwilę i się we mnie wpatruje. Wzrok ma rozbiegany, pewnie już coś zażyła. Później wstaje zataczając koła nogami i chwieje się. Podchodzi do mnie i chwyta mnie za łokcie. Czuć od niej alkohol, pewnie Jack Daniels - jej ulubiony. Z jej lekko przybrudzonej parki wylatują z kieszeni dwie paczki marlboro. Podnoszę je i chwilę się zastanawiam czy jej oddać.. W ostateczności schowałam je do tylniej kieszeni spodni.
"Podniosłam" Queen i próbowałam ją dociągnąć do domu.
Moich rodziców nie było, tata z mamą siedzieli na jakimś pokazie, a raczej tata siedział, bo moja mama jest modelką. Doczołgałam ją na ganek mojego domu, a ona się najpierw usiadła,a później położyła się na podłodze wyłożonej panelami i zaczęła się śmiać. Musiała to być na prawdę mocna dawka.
Na omacku wymacałam klucze z mojej kurtki i próbowałam trafić nimi do zamka od drzwi. Kiedy w końcu je otworzyłam najpierw wniosłam walizkę do domu, a następnie Queen.
- Charbry chodź opalimy jesce pół litla.- tak bardzo sepleniła, nie potrafiła dobrać słów.
- Dasz radę wejść na górę?- zapytałam się. Jasne, że nie da rady, przecież ledwo stoi.
- Jak ja nie dam rady, to nikt nie da rady.- bęłkneła pod nosem i zataczając się weszła (albo przynajmniej próbowała wejść) po schodach.  Kilka razy chyba nawet spadła, ale dość szybko się pozbierała i ostatecznie weszła do mojego pokoju.
Kiedy do niej wróciłam z aspiryną ona już dawno spała na moim łóżku. Położyłam tabletkę oraz szklankę wody na stoliku nocnym, a sama poszłam spać do salonu.

          Rano, jak zawsze z resztą obudził mnie budzik co oznaczało, że pora iść do szkoły. Rodzice za pewne wrócili późno w nocy i teraz śpią, dlatego lepiej będzie i dla mnie i dla nich jak zostawię im informacje w kuchni, że w moim pokoju śpi pijana i nie przytomna Queen i raczej nie będzie mnie w domu, bo w szkole jest wieczór filmowy który organizują Felix i Ariana.
Postanowiłam, że nie będę wchodzić do pokoju i budzić skacowanej Queen, dlatego wolałam wyciągnąć coś z jej walizki i mieć to z głowy. Postawiłam ją więc w pozycji poziomej i zaczęłam przeglądać zawartość. Oprócz tego, że w środku znajdowała się właściwie sama wódka w butelkach po wodzie.
          Queen była strasznie wysoka i bardzo chuda więc właściwie wszystkie jej rzeczy wyglądały na mnie jak wiszący worek. Na prawdę.
W ostateczności znalazłam długie, czarne getry oraz beżową bluzkę z długim rękawem. Zapewne u Q wyglądała jak crop top, natomiast na mnie była za duża. Do tego założyłam swoje czarne lity oraz w takim samym kolorze melonik który akurat zostawiłam na szafce.
Założyłam na nos okulary przeciwsłoneczne w złotych oprawkach, zabrałam plecak i wyszłam na przystanek.

Felix

      Od samego rana nie mogłem znieść nastrojów Ariany, zachowywała się okropnie. Miałem już myśli żeby ją po prostu zabić, a zwłoki pochować gdzieś na parkingu. 
- Możesz się w końcu czymś zająć, a nie siedzieć i wpatrywać się bez celu w jeden punkt.- zaczęła na mnie krzyczeć kiedy wieszała dekoracje na ścianie. 
- Kurwa, Ari okres masz dzisiaj czy coś?- zapytałem już całkowicie wkurzony,a ona rzuciła we mnie kawałkiem jakiegoś plastiku. Było warto.
Wróciła dalej do wieszania plakatów jakiś filmów i wolałem już jej nie denerwować. 
Wybrałem kilka filmów które były dla mnie odpowiednie i miałem nadzieje, że innym również się spodobają.  
- Czy ty się dobrze czujesz? Nikt nie będzie oglądać Mama Mii ! - krzyknęła i rzuciła we mnie pudełkiem po płycie. 
- Dobra Ari mam dość. Sama sobie to organizuj.- powiedziałem i rzuciłem plecakiem o ziemie.
- To ja mam dość! Mam dosyć tego, że ty nic nie robisz! Dlaczego tylko ja mam to organizować?!- krzyknęła i wybiegła z sali. Tego dnia już nie było jej w szkole. 


Lottie


     Wieczorem zaczął się odbywać wieczór filmowy. Brakowało cały czas Ariany, na prawdę się o nią martwiłam. Felix coś wspominał, że się obraziła, ale dokładnie nie wiem o co, chyba się po prostu pokłócili i najwidoczniej już nie chciała go widzieć.  Trochę było to przykre bo przecież zarówno ona jak i Felix się bardzo postarali z tym wieczorkiem. 
      Jako pierwszy film poszedł Kac Vegas i ogółem mało co ktoś to oglądał, bo albo zajmował się sobą, albo po prostu sobą i kimś innym. Znalazłam sobie bardzo przyjemny kącik z najlepszym zasięgiem i gniazdkiem z prądem dzięki czemu mogłam naładować telefon. Dogadałam się z Queen która obudziła się dwie godziny temu z potwornym kacem i bólem głowy, że przyjdzie po mnie i pójdziemy gdzieś pochodzić po mieście czy coś. 
   O północy wszyscy zaczęli się rozchodzić, albo zasnęli więc wyjdą o trzeciej nad ranem czyli wtedy kiedy to wszystko miało się zakończyć. Pożegnałam się z Felixem o w pół do pierwszej i poszłam pod Starbucka gdzie czekała na mnie Queen. 
- Carly, widziałaś gdzieś moje fajki?- zapytała mnie, a mi się przypomniało o dwóch paczkach w mojej kieszeni. Wzruszyłam ramionami, a ona oznajmiła, że musimy podejść do kiosku. Zgodziłam się. 
Queen weszła i kupiła paczkę Marlboro, pół litra wódki i jednego Jacka Danielsa. Queen była urodzoną narkomanką, pijaczką, palaczką i ogólnie wleciała w uzależnienia już w gimnazjum. Rodzice wysyłali ją już do specjalnej szkoły jednak za wiele to ona się tam nie nauczyła
.
Ciągnęła mnie po różnych ciemnych zakamarkach, aż w końcu doszłyśmy do opuszczonego magazynu który był jednocześnie siedzibą najgroźniejszego gangu w mieście, a za równo darmowym wypoczynkiem dla bezdomnych. Odsunęła rośliny oraz oderwała znaczną część tynku i wymacała po ciemku drabinę zrobioną ze sznura i drewna. Zaczęła się wspinać i co drugie słowo przeklinać pod nosem kiedy Jack Daniels o mało nie wylądował na mojej głowie. Znaczy mną by się nie przejęła, ale dla Queen zmarnowany alkohol to jak dla matki utrata dziecka jeśli wiecie co mam na myśli. W końcu kiedy dotarłyśmy na dach usiadłyśmy się i Queen zapaliła pierwszego papierosa. Długo zastanawiałam się czy wziąć czynnik noszący śmierć do ust.
    Zdarzyło się to dwa lata temu kiedy miałam piętnaście lat. Siedziałam ze znajomymi na dworcu i czekaliśmy na pociąg do innego miasta w celu przyjechania na festiwal. wszyscy śmiali się i witali itd. W końcu ktoś wyciągnął fajki. Wszyscy się na niego rzucili i od razu zaczęli palić. Mnie też namawiali. Możecie się domyślać - zgodziłam się.
Dla osoby która jest uzależniona od papierosów najgorszy jest Głód. 
Jeśli nie wiecie co to głód to w skrócie wam powiem, że to taka wielka, ale to wielka potrzeba zapalenia kolejnego papierosa, gdyż nie możesz wytrzymać bez nich. 
Po tym pierwszym "okazjonalnym" wybryku zdarzyły się następne. Zawsze sobie powtarzałam, że to tylko tak "okazjonalnie" chociaż już każdy wiedział, że bez fajek moje życie nie miałoby wtedy sensu. Chodziłam do pracy, brałam podwójne zmiany,a wszystkie pieniądze możecie się domyślić na co wydałam. Głupio mi było prosić cały czas rodziców o pieniądze, bo dla nich już to wszystko robiło się zbyt podejrzane. 
Byłam mistrzynią w demaskowaniu się. Na prawdę. 
Moja cała toaletka wypełniona była przeróżnymi perfumami, nawet w torbie nosiłam dwa w razie czego. Po każdej fajce brałam gumę do buzi, piskałam się perfumami,  brałam snikersa lub marsa który doskonale demaskował zapach i smak. 
Ale nic nie trwa wiecznie i moi rodzice w końcu odkryli mój nałóg. Zostałam wysłana na odwyk od września do grudnia i tak spędziłam swoje siedemnaste urodziny - w szpitalu. 
Wyleczyłam się. Od tamtego czasu nie brałam papierosa nawet do ręki. 

- Chcesz?- zapytała podając mi pudełko, a ja odmówiłam. Usiadłam się obok niej i otworzyłam pół litrówkę. Wzięłam duży haust powietrza i pociągnęłam duży łyk. Wszystkie moje wnętrzności odmówiły posłuszeństwa i powiedziały stanowcze "O Kurwa" spowodowane tak nagłą i dużą ilością czystej wódki. 
- Queen? - zapytałam. Od początku jej przyjazdu nurtowało mnie tylko jedne pytanie.
- Słucham.
- Dlaczego wyjechałaś? - zapytałam patrząc jej w oczy.
- Oh, Carly.- powiedziała i do jej oczu naleciały nagłe łzy.- Kiedy spotykałam się jeszcze... z resztą dobrze wiesz z kim.. Mówił mi jaka jestem idealna, że jestem tą jedyną i tak dalej. Parszywa Kurwa z niego wiesz? Pamiętam jak moja mama wtedy zmarła. Miałam mu to wtedy powiedzieć... A on po prostu się przelizał z inną laską. Nawet chyba teraz są razem. Miałam go wtedy dość. Straciłam wtedy z dnia na dzień dwie osoby które pokochałam. Kochałam go kurwa! Wtedy pierwszy raz zawitała do mnie żyletka.- powiedziała i podwinęła rękawy bluzy- Wiem, wiem okropnie to wygląda. Po prostu nie mogłam tego wytrzymać. Pamiętasz z resztą jak uciekłam kiedy moja mama poszła w piach. Ale ja wierzyłam. Wierzyłam, że ona powróci, wierzyłam, że on mnie nie zostawi, że będziemy razem. Wierzyłam, że to wszystko to tylko jakiś kurwa do reszty pojebany sen! Ale wiesz co? Wiara to zabawna rzecz. Pojawia się, kiedy tak na prawdę tego nie oczekujesz. To tak jakbyś pewnego dnia odkryła, że baśń może się nieco różnić od twoich wyobrażeń. Zamek, cóż może nie być zamkiem. I nie ważne jest "długo i szczęśliwie", ale  "szczęśliwie" teraz. Raz na jakiś czas, człowiek Cię zaskoczy i raz na jakiś czas człowiek może nawet zaprzeć Ci dech w piersiach. To takie dziwne co nie? Z dnia na dzień tracisz wszystko i chcesz od tego uciec. Dlatego wyjechałam. Tam gdzie byłam dużo mi pomogli, poznałam Erica który również miał podobną sytuację. Bardzo mi pomógł. Wiesz co Lottie? Niektórzy ludzie pojawiają się w naszym życiu i szybko odchodzą- jak on. Niektórzy zostają przez chwilę i zostawiają ślady w naszych sercach - jak Eric. Ale jedno jest pewne. My już nigdy, przenigdy nie będziemy tacy sami. 
- Wniosek z tego taki, że ludzie to kurwy.- oznajmiłam pociągnęłam jeszcze jeden łyk i zapaliłam. Pokonałam głód. To przez tą pieprzoną wódę. Znowu. 



Ariana
    Siedziałam w barze użalając się nad sobą nad szklanką soku z wódką. Przysiadł się do mnie jakiś wysoki rudy chłopak. Zamówił whiskey. Przypatrywałam mu się. 
Powiem szczerze był całkiem przystojny. 
- Mam coś na twarzy? Czy może obmyślasz plan jak mnie zabić? - zapytał nagle, a ja z rumieńcem na twarzy odwróciłam twarz i spojrzałam na szklankę.- Jestem Ed.- przywitał się. 
- Ari.- odpowiedziałam.
- To jakiś skrót? Czy tak po prostu?- zapytał z małym uśmieszkiem na ustach. 
- Ariana.- przedstawiłam się pod pełnym imieniem.
- Co tutaj robisz Ari? Powinnaś świętować dzisiejszą noc. Jutro impreza w stodole, jedynie, że się nie wybierasz, jest też taka opcja.
- Użalam się nad sobą. Z resztą przecież każdy przychodzi do baru bo ma problem, bo chcę coś obmyśleć. Jedynie, że po prostu chcę się upić. Jest też taka opcja.. Ty też zapewne nie jesteś tu bez powodu.
- Masz rację. Nie jestem.
- To co cie tu sprowadza, Ed?
- Czemu miałbym ci to powiedzieć?- odpowiedział mi pytaniem na pytanie. Zataczałam okręgi po szklance palcem.
- Bo jesteś sam jak palec, a ja jako jedyna wyrażam chęć rozmowy z tobą. Jedynie, ze wolisz tą dziewczynę która męczy tą rurę od dwóch godzin.- Wskazałam na panią w średnim wieku ubraną w spódniczkę mini, gorset, rajstopy z siatki oraz czarne kabaretki. Miała brązowe kręcone włosy z pasemkami siwizny oraz zielone oczy. 
- Przekonałaś mnie. Dziewczyna mnie rzuciła dzień przed naszą rocznicą, fajnie co nie?
- Nawet bardzo.- odpowiedziałam i poszłam z nim tańczyć do piosenki "La Tormenta de Arena". Godzinę później byliśmy w łazience. 

---
Specjalnie nie ujawniałam imienia byłego Queen. Możecie zgadywać kto nim był :) Dowiecie się w swoim czasie i tak zdążyliście już go poznać.


Piosenka do której tańczyli Ariana i Ed. 

Honey †

czwartek, 12 lutego 2015

Chciałybyśmy bardzo Wam podziękować za 4.000 wyświetleń. Jesteście niesamowici <3 Jeszcze raz bardzo dziękujemy <3 



PS. Już powoli zaczynamy ferie więc bedę codziennie na blogu i nadrobie zaległości <3 Mam nadzieje, ze mi wybaczycie zaległości :D


Kochamy Was <3 :*** 
malutka08080

sobota, 31 stycznia 2015

Rozdział 4 - Powroty

    Oscar pov.
   
    Charlotte. 
To jedno imię odbijało się w mojej głowie niezliczenie wiele razy. Ona nie mogła tu być. Przecież mieszkała w Stanach. Wróciła po to, aby zniszczyć mnie? Moje życie? Odebrać mi znajomych? Do czego jest to jej potrzebne? A już myślałem, że tak łatwo mogę zapomnieć o dawnym życiu.
- Cześć jestem Lottie.- podbiegła radośnie zarzucając swoimi lokami które wypadały jej z wysokiej kitki. Wyciągnęła w moją stronę rękę owiniętą w jakiś czarny materiał.
- Nie rób z tego wielkich scen.- nie poznała mnie. Nie zamierzałem zawierać z nią jakiś głębszych znajomości, a przynajmniej nie po tym co stało się wcześniej.- Słuchaj to, że jesteś nowa nie oznacza, że...
- Oscar, daj jej spokój.- Odezwał się za moimi plecami Ogge. On zawsze musi się wtrącić w najbardziej nieodpowiedni moment.
- A Katniss, gdzie jest? Czy już sobie znalazła innego na pocieszenie?- sam nie wiedziałem co mówię. Dopiero po fakcie udało mi się to zrozumieć. 
- Słuchaj, to że mieliśmy pewien problem nie oznacza, że masz się zachowywać jak skończony idiota w stosunku do nas. Równie dobrze możemy cię tu zostawić i do Edenburgu będziesz wracał pieszo.- odezwał się Ogge, a ja bez dalszych słów wsiadłem do zamówionej przez nich taksówki i zająłem miejsce przy oknie. 

Ariana pov.

- Walter, Sandman! Do mnie w tym momencie.- Zawołała wściekła Mrs. Moore więc oznaczało to tylko jedno: zostanie po godzinach. Mimo, że nie zrobiliśmy nic za co moglibyśmy zostać pani Moore zawsze coś znalazła akurat na nas.
- Myślę, że zależy wam na szóstce na koniec z fizyki bo widzę, że oboje jesteście bardzo aktywni i wam zależy.- pokiwaliśmy twierdząco głową.- Mam dla was propozycje. Zorganizujecie w piątek noc filmową w szkole, filmy oraz całą resztę pozostawiam wam, jeśli będzie to wielkim wypałem, czy jak wy na to mówicie, zastanowię się nad oceną celująca na koniec roku.
Nie musieliśmy się długo zastanawiać i twierdząco pokiwaliśmy głowami.

Darcy pov.
   Słowo "impreza" w moich ustach brzmi mniej więcej jak nie zapomniana, niezwykła noc (tak możecie z tego odczytać to). Kiedy tylko z Louisa dowiedziałyśmy o Stodole, zaczęłyśmy się przygotowywać jakoś tydzień lub dwa wcześniej. 
Właściwie siedziałam wtedy u kosmetyczki kiedy mój telefon zawibrował. 
- Musi być to coś mega ważnego skoro przerywasz mi wizytę u Ashley.- stwierdziłam na początku do Veronici. 
- Tak jest to dość ważne, przynajmniej dla ciebie.- odpowiedziała
- No mów, troszkę mi się spieszy przypominam Ci, że za dokładnie dwa dni jest impreza więc sory cię bardzo paznokcie same się nie zrobią.- odparowałam. Na prawdę nie miałam ochoty teraz z nią rozmawiać. 
- Oscar wrócił do Edenburgu. 

Felix pov.

    Dogadanie się z Arianą to jak zabawa z aligatorem w małej klatce. Na prawdę jeśli kochasz swoje życie nie narażaj się Ari szczególnie kiedy ma okres.
      Poznaliśmy się w dzieciństwie, pani w pierwszej klasie stwierdziła, że chłopcy którzy siedzą z chłopcami i dziewczyny które siedzą z dziewczynami bardzo dużo rozmawiają i przeszkadzają jej w prowadzeniu lekcji. Dlatego stwierdziła, że nas przesadzi i tak trafiłem do dziwnej Mindy która jadła własne smarki i gdy Smarkowata Mindy (a raczej jej rodzice) postanowili się przeprowadzić gdzieś na drugi koniec świata czy gdzieś tam i śmierdząca pani Groo kazała mi usiąść z dziewczyną która jako jedyna siedziała sama. Możecie się domyślić. To była Ariana.
Od razu staliśmy się najlepszymi przyjaciółmi. Wymykaliśmy się podczas zajęć kiedy inne dzieci molestowały instrumenty i grałem jej jedyną piosenkę jaką umiałem zagrać wtedy na gitarze ( bo tylko tej jednej mój tato zdołał mnie nauczyć), a nosiła ona nazwę : "Wonderwall" i była to jej ulubiona piosenka którą uwielbiała wtedy śpiewać.
Kochałem ją (tak bardzo po przyjacielsku, nie myślcie sobie nic dziwnego zboczeńcy!) tak bardzo kiedy śpiewała. Była taka radosna i robiła to tak do czternastego roku życia, a później stwierdziła, że "wyję" i musi być na prawdę nieźle wstawiona, żeby zaśpiewać cokolwiek. Ale uwierzcie mi. Głos ma na prawdę cudowny i tylko ja go doświadczyłem tak na prawdę.
Raz po zamknięciu szkoły siedzieliśmy w klasie i tworzyliśmy jakąś piosenkę na moje nowe ukulele, bo musiałem zaprezentować cokolwiek na "Mam Talent" i właściwie wtedy napisaliśmy tyle co nic i przesłała mi tekst e-mailem. Jednak wtedy zdarzyło się coś wspaniałego. Usiadła przy pianinie (nawet nie wiedziałem, że potrafi grać) i uderzając w poszczególne klawisze nabrała pewności siebie i po kilkunastu sekundach rozpoczęła jedyną piosenkę którą słyszałem od niej tak bardzo szczerze, jak w tamtym dniu.

Goodbye my almost lover
Goodbye my hopeless dream
I'm trying not to think about you
Can't you just let me be?
So long my luckless romance 
My back is turned on you
Should've know you bring me heartache
Almost Lovers Always Do *

Spojrzałem wtedy na nią osowiały, ale ona tylko zabrała swój plecak, przerzuciła go przez ramię i wyszła. Przez cały kolejny tydzień nie było jej w szkole.
     Kiedy postanowiła wrócić, albo kiedy mamie już znudziły się wymówki z bolącym brzuchem od razu zapytałem co się stało i dlaczego aż tak długo nie było jej w szkole. Na początku mnie unikała, później wymyślała jakieś głupie wymówki, że musi coś zrobić z Veronicą, chociaż każdy wiedział, że te dwie się nawzajem nienawidzą. Kiedy w końcu ją "dopadłem" powiedziała, że mam zapomnieć o tym co się wydarzyło. Odpowiedziałem jej wtedy, że ma się o to nie martwić. 
Jednak skłamałem. 
Zawsze będę to pamiętał. 


Omar pov.
      To aż dziwne, żeby w to uwierzyć, ale prawdę mówiąc jest to dopiero druga randka moja i Louisy. Chodziliśmy ze sobą od jakiś kilku tygodni jednak nie należymy do tych parek które zawsze chodzą obok siebie, kontrolują komórki swojej drugiej połówki, jeżdżą razem na imprezy, "robią sobie przerwy" bo i ukochany porozmawiał z jakąś dziewczyną z klasy o zadaniu domowy oraz nie liczą na dziki seks po pierwszym spotkaniu. 
Byliśmy raczej z tych którzy potrafią żyć bez siebie, chodzić okazjonalnie za rękę po szkole czy gdzieś w parku. Chodziliśmy do starych kawiarenek na przedmieściach, bo właśnie takie uważałem za najbradziej romantyczne chociaż wiedziałem, że umawianie się z jedną z najpiękniejszych dziewczyn w szkole jest ryzykowne i że ona wolałaby być w centrum uwagi. 
    Siedzieliśmy w spagaterii w centrum na zewnątrz, a towarzyszył nam smród spalin samochodów oraz jakiś pijany Elvis śpiewający "School's Out" Alice Cooper w parku. Uwielbiałem tą piosenkę chociaż wiedziałem, że Louisa przepada bardziej za Justinem Bieberem itp. 
I właściwie tak jak na każdej naszej randce nic się nie działo. No prawie by się nic nie działo oprócz tego przeklętego sms'a który miał zmienić moje cholerne życie.


Lottie pov. 

    Wracając do domu, rozmyślałam dlaczego ten chłopak tak bardzo był dla mnie oschły mimo, że nawet się nie znaliśmy. Wracałam okrężnymi drogami, chciałam aby droga była jak najdłuższa. Chciałam rozkoszować się deszczem który niespodziewanie spadł oraz muzyką która leciała z moich słuchawek na uszach. Kiedy przechodziłam obok parku ujrzałam wysoką, wychudzoną wręcz blondynkę z dwoma walizkami i telefonem wciśniętym w rękę dzięki któremu usilnie chciała się z kimś skontaktować, ale widocznie jej się rozładował czy coś takiego. 
Podeszłam do niej i zaoferowałam pomoc, na co ona na mnie spojrzała swoimi czarnymi dużymi oczami i powiedziała:
- Cześć, Lottie.
Z butelką czytej whiskey oraz dwiema paczkami marbolo siedziała Queen. 


_____________________________________________________________
* Do widzenia mój niedoszły ukochany
Do widzenia, pozbawiony nadziei śnie
Staram się o tobie nie myśleć
Czy nie mógłbyś pozwolić mi po prostu ... być?
Żegnam moja nieszczęśliwa miłości
Odwracam się do ciebie plecami
Powinnam była wiedzieć, że przyniesiesz mi ból serca
Niedoszli ukochani zawsze tak robią 


Honey†

czwartek, 29 stycznia 2015

Hejka Fooores ! <3

Wiem, że nie na temat, ale jest to dla mnie bardzo ważne. Proszę, przeczytajcie to Emotikon grin Emotikon kiss Emotikon heart
Mam małą prośbę, proszę Was o głosy dla mojej kochanej przyjaciółki http://www.gimnazjum1.rawicz.pl/ wejdziesz, zjedziesz na dół, po lewej stronie masz SONDA "KTÓRA GRAFIKA POWINNA ZOSTAĆ LOGO KONKURSU EKSTRA KLASA?" i zagłosuj na GRAFIKA NR 3 - KORONA
Proszę, to ważne nie musicie się logować ani nic, tylko zagłosujcie, można oddać 1 głos dziennie do końca stycznia, proszę Emotikon smile
http://www.gimnazjum1.rawicz.pl/ 
http://www.gimnazjum1.rawicz.pl/
Z góry dziękuję miśki Emotikon hearEmotikon kiss