Z góry przepraszam za opóźniony rozdział -
niespodziewany wyjazd
Możesz osiągnąć wszystko tylko musisz w to
wierzyć
Felix od zawsze uwielbiał dobrą zabawę. Z
resztą słowo ubaw i Felix w jego dziwnym języku zawsze się ze sobą zgadzały i
rymowały. Dlatego napad na opuszczony sklep był dla niego bardzo dobrą okazją
do zrobienia czegoś głupiego co było z resztą dla niego normalne.
Po wczorajszym popisie swoich zdolności
wrócił do domu około godziny siódmej rano,ale nie chciał iść spać gdyż jak on
to twierdzi "w grobie się wyśpię", ale niestety trzy godziny snu to
trochę mało dlatego Felix od samego rana był na bodajże już czterech
kawach.
Jednak około godziny osiemnastej
stwierdził, że musi mieć siłę na dzisiejszą noc i postanowił się przespać przez
około trzy godziny.
O godzinie 23 przyjechał po niego Omar
jako że jedyny z nich wszystkich miał prawo jazdy, a do tego sklepu było około
dwadzieścia minut drogi autem.
Kiedy się tam znaleźli Felix podziękował
przyjacielowi i powiedział mu, że ma wracać do domu. Do rozpoczęcia akcji
pozostało około czterdzieści minut dlatego Felix miał dość sporo czasu na to
aby wszystko przygotować.
Ściągnął plecak, rozpiął go i wyjął
wszystkie potrzebne według niego rzeczy. Przygotował to co miał przygotować po
czym usiadł na murku i zapalił ice
blasta.
Czekał na pozostały jeszcze jakieś
dziesięć minut aż w końcu wszyscy się pojawili. Był zadowolony z tak licznej
frekwencji.
Niektórych kojarzył z poprzednich akcji, a
niektórych widział po raz pierwszy. Jednak jego uwagę najbardziej skupiła
wysoka blondynka z długimi włosami. Była chyba trzecią dziewczyną która
odważyła się wstąpić do tego pseudo gangu.
Od razu spodobała się Felixowi.
Była wysoka, miała może około metr
siedemdziesiąt wzrostu. Długie, blond włosy sięgające jej za pępek. Jasno
niebieskie oczy w których teraz odbijał się blask księżyca. Ubrana była w
ciemne, przetarte na kolanach dżinsy, biały t-shirt na którego założoną miała
czerwono- czarną koszulę w kartę. Całość uzupełniała rozpięta parka, czarna
czapka oraz w tym samym kolorze Nike roshe.
Podszedł do niej i zagadał, okazała się być całkiem miła.
- Jestem Felix.- przedstawił się i podał jej rękę. Ona z uśmiechem uścisnęła ją i odpowiedziała.
- Daisy.
***
Spencer wczoraj wieczorem dowiedziała się od rodziców, że jej najlepsza przyjaciółka nie wróciła do domu. Przepłakała przez to prawie całą noc. Rano wyglądała jak wrak człowieka. Oczy miała podkrążone, sine. Powieki jej opadały, nie miała siły aby ich podnieść. Miała wrażenie, że praktycznie nic nie umie na test z geografii który miała na drugiej lekcji, ale co jak co nie przygotowanie do lekcji,a tym bardziej do sprawdzianu nie szło zgodnie z planem i życiem Spencer.
Ubrała się w pierwsze lepsze rzeczy i szczerze mówiąc nawet nie miała zamiaru sprawdzać czy ubrania do siebie pasują, ani nawet czy je dobrze założyła.
Nie zabrała śniadania, z resztą prawie tak jak zawsze i wyszła z domu kierując się na przystanek autobusowy. Okazało się że przyszła o co najmniej pół godziny wcześniej dlatego usiadła się na jednym z żółtych krzeseł i włożyła słuchawki do uszu. Nawet dokładnie nie wiedziała czego słucha. Zasnęła.
Obudził ją jakiś nieznajomy. Spencer miała wrażenie, że gdzieś go już widziała ale nie miała pojęcia gdzie może "wsadzić" tą twarz.
Wyciągnęła słuchawki z uszu i wsadziła je do torby. Przetarła oczy i spojrzała na niego.
- Widzę, że nie spałaś zbytnio tej nocy, prawda?- zaczął rozmowę chłopak.
- Można tak powiedzieć.- odpowiedziała mu.
- Chodzisz do Cambridge? - zapytał na co ona pokiwała twierdząco głową.- To dziwne, ale nigdy cię tam nie widziałem.
Spencer już wiedziała kim był tajemniczy nieznajomy. To Oscar Enestad. Jeden z najprzystojniejszych chłopaków jej szkoły. Dziewczyna wiedziała, że Oscar gra w szkolnej drużynie koszykówki. Wiedziała również że jest bardzo dobry w tym co robi. Chociaż ona za pewne stwierdziłaby, że jest w tym znacznie lepsza.
Jednak on jej nie znał, z resztą nie dziwiła się. Mało kto zna Spencer Morgan. Zwykle przesiadywała w bibliotece bo pomagała nauczycielką, uczestniczy we wszystkich możliwych kółkach dodatkowych, bierze udział we wszystkich konkursach i zamierza w przyszłym roku startować na przewodniczącą szkoły.
- Chyba mało osób mnie stamtąd kojarzy..
- E tam gadasz. Ty pewnie też mnie nie znasz.- Dziewczyna chciała już powiedzieć jego imię jednak chłopak sam się przedstawił.- Oscar Enestad.
- Tak się składa, że wiem kim jesteś. Ja jestem Spencer Morgan.- powiedziała i wsiedli razem do autobusu. W drodze do szkoły siedzieli razem jednak nie odezwali się do siebie ani słowem.
***
- Boże, jak dziwnie tak bez Sofii ... - powiedziała Stella do swoich przyjaciółek.
- To prawda. Czasem doprowadzała mnie do furii i wolałam jak jej nie było niż była, jednak trzeba przyznać. Teraz jest do dupy.- Zabrała głos w tej sprawie Daisy.
- Powinnyśmy o tym nie myśleć.- wtrąciła się Vanessa- Właściwie Das, jak tam wczorajsza akcja?- próbowała zmienić temat.
- Dla mnie było zajebiście.- powiedziała blondynka i rozłożyła się wygodnie na łóżku. Ręce położyła na brzuchu, włosy rozłożyła na poduszce i przymróżyła oczy aby przypomnieć sobie wczorajszą noc.- Było cudownie. Wszystko poszło jak po maśle, udało mi się nawet obalić samej pół litra! - wykrzyczała zadowolona .- Kilku niestety złapali, ale mi udało mi się z nim schować.- powiedziała i uśmiechnęła się do siebie patrząc w sufit.
- Z nim?! To znaczy z kim? - odezwała się od razu Spener i wszystkie zerwały się ze swoich miejsc aby stanąć nad przyjaciółką i wypytać ją o wszystkie szczegóły.
- Ehh.. no nie ważne.
- Jak to nie ważne? Mów co to za chłopak! - naciskała Vanessa
- Felix Sandman. - wszystkie na nią popatrzyły zaskoczone, a następnie zaczęły się śmiać.
No to niezłego sobie chłopaka upolowałaś.
Wieczorem odbywał się (jak z resztą co miesiąc w poniedziałek) wieczorek amatorski. W tym miesiącu miał być rap. Jako, że wszystkie z dziewczyn kochały ten rodzaj muzyki postanowiły się na niego razem wybrać. Z całej ich paczki rapu nienawidziła tylko Sofia.
Stanęły wszystkie razem w przytulnym kątku i trzymały kubki z jakimkolwiek napojem.
Występowali po kolei artyści, każdy na początku zaprezentował swój własny kawałek. Spencer razem z Daisy znały prawie wszystkie. Następnie przyszedł czas na freestyle i wtedy dziewczyny już nie miały co śpiewać.
Występowali po kolei właściwie wszyscy ich znajomi ze szkoły. Teraz na scenie pozostał z nich wszystkich tylko Justin.
Zaczął najpierw coś mruczeć, a następnie to przeobraziło się w rap. Kątem oka spoglądał na dziewczyny i nadal rapował.
Ja z ciemności wyławiałem jej profil
zanim znów spojrzy w ekran i
ponownie swój wzrok w nim utopi
wtedy nie miałem pojęcia, że to dopiero prolog
do znajomości intensywnej tak jak kolor jej paznokci
Które widziałem kiedy dłonią
Raz na jakiś czas obejmowała kubek z colą
I w klubie który w poniedziałki zazwyczaj był pusty
Spotkałem ją nim pożegnałem 2008
Ale nie miałem zajawki na to, żeby niezwłocznie
Podbijać do niej tak jak to robili inni goście
Ja chciałem... kurwa, co ja chciałem?
No zapominam ciągle
Ty, ale wydaje mi się, że wiesz co?
Że ja chciałem tylko patrzeć na jej paznokcie
I jak zwykle przez chwilę studiować ich odcień
Każda trzymała kubek, lecz tylko jedna malowała paznokcie na czerwony kolor. Spencer
Biedny Justin, wpadła mu w oko Spencer? Och już nie długo chyba przestanie kiedy się dowie co jego nowa jekaterina wyprawia. Ja do tego doprowadzę. Biedna dziewczyna, chciała być mną, a co ze sobą zrobiła? Gówno prawdę mówiąc.
Ale pamiętajcie moje skarby
Ja nie umarłam
Sofia