niedziela, 24 maja 2015

Ankieta do opowiadania Love, Rap and Basketball

Witam!
Zapraszam do wzięcia udziału w ankiecie dt. mojego nowego opowiadania "Love, Rap and Basketball" 
Odpowiesz na kilka pytań, nie musisz się logować
Sprawisz mi tym wielką przyjemność i pozwolisz mi doskonalić swoje opowiadanie dając swoje pomysły :)

Dziękuje z góry 
Honey


Ps. Ankieta jest w 100 % anonimowa :) 

Rozdział 2: Zaczynamy.

Z góry przepraszam za opóźniony rozdział - niespodziewany wyjazd

Możesz osiągnąć wszystko tylko musisz w to wierzyć


Felix od zawsze uwielbiał dobrą zabawę. Z resztą słowo ubaw i Felix w jego dziwnym języku zawsze się ze sobą zgadzały i rymowały. Dlatego napad na opuszczony sklep był dla niego bardzo dobrą okazją do zrobienia czegoś głupiego co było z resztą dla niego normalne. 
Po wczorajszym popisie swoich zdolności wrócił do domu około godziny siódmej rano,ale nie chciał iść spać gdyż jak on to twierdzi "w grobie się wyśpię", ale niestety trzy godziny snu to trochę mało dlatego Felix od samego rana był na bodajże już czterech kawach. 
Jednak około godziny osiemnastej stwierdził, że musi mieć siłę na dzisiejszą noc i postanowił się przespać przez około trzy godziny.
O godzinie 23 przyjechał po niego Omar jako że jedyny z nich wszystkich miał prawo jazdy, a do tego sklepu było około dwadzieścia minut drogi autem.
Kiedy się tam znaleźli Felix podziękował przyjacielowi i powiedział mu, że ma wracać do domu. Do rozpoczęcia akcji pozostało około czterdzieści minut dlatego Felix miał dość sporo czasu na to aby wszystko przygotować.
Ściągnął plecak, rozpiął go i wyjął wszystkie potrzebne według niego rzeczy. Przygotował to co miał przygotować po czym  usiadł na murku i zapalił ice blasta.

Czekał na pozostały jeszcze jakieś dziesięć minut aż w końcu wszyscy się pojawili. Był zadowolony z tak licznej frekwencji.
Niektórych kojarzył z poprzednich akcji, a niektórych widział po raz pierwszy. Jednak jego uwagę najbardziej skupiła wysoka blondynka z długimi włosami. Była chyba trzecią dziewczyną która odważyła się wstąpić do tego pseudo gangu.
Od razu spodobała się Felixowi.
Była wysoka, miała może około metr siedemdziesiąt wzrostu. Długie, blond włosy sięgające jej za pępek. Jasno niebieskie oczy w których teraz odbijał się blask księżyca. Ubrana była w ciemne, przetarte na kolanach dżinsy, biały t-shirt na którego założoną miała czerwono- czarną koszulę w kartę. Całość uzupełniała rozpięta parka, czarna czapka oraz w tym samym kolorze Nike roshe.
Podszedł do niej i zagadał, okazała się być całkiem miła. 
- Jestem Felix.- przedstawił się i podał jej rękę. Ona z uśmiechem uścisnęła ją i odpowiedziała.
- Daisy.


***

Spencer wczoraj wieczorem dowiedziała się od rodziców, że jej najlepsza przyjaciółka nie wróciła do domu. Przepłakała przez to prawie całą noc. Rano wyglądała jak wrak człowieka. Oczy miała podkrążone, sine.  Powieki jej opadały, nie miała siły aby ich podnieść. Miała wrażenie, że praktycznie nic nie umie na test z geografii który miała na drugiej lekcji, ale co jak co nie przygotowanie do lekcji,a tym bardziej do sprawdzianu nie szło zgodnie z planem i życiem Spencer. 
Ubrała się w pierwsze lepsze rzeczy i szczerze mówiąc nawet nie miała zamiaru sprawdzać czy ubrania do siebie pasują, ani nawet czy je dobrze założyła. 
Nie zabrała śniadania, z resztą prawie tak jak zawsze i wyszła z domu kierując się na przystanek autobusowy. Okazało się że przyszła o co najmniej pół godziny wcześniej dlatego usiadła się na jednym z żółtych krzeseł i włożyła słuchawki do uszu. Nawet dokładnie nie wiedziała czego słucha. Zasnęła.

Obudził ją jakiś nieznajomy. Spencer miała wrażenie, że gdzieś go już widziała ale nie miała pojęcia gdzie może "wsadzić" tą twarz. 
Wyciągnęła słuchawki z uszu i wsadziła je do torby. Przetarła oczy i spojrzała na niego.
- Widzę, że nie spałaś zbytnio tej nocy, prawda?- zaczął rozmowę chłopak.
- Można tak powiedzieć.- odpowiedziała mu. 
- Chodzisz do Cambridge? - zapytał na co ona pokiwała twierdząco głową.- To dziwne, ale nigdy cię tam nie widziałem. 
Spencer już wiedziała kim był tajemniczy nieznajomy. To Oscar Enestad. Jeden z najprzystojniejszych chłopaków jej szkoły. Dziewczyna wiedziała, że Oscar gra w szkolnej drużynie koszykówki. Wiedziała również że jest bardzo dobry w tym co robi. Chociaż ona za pewne stwierdziłaby, że jest w tym znacznie lepsza. 
Jednak on jej nie znał, z resztą nie dziwiła się. Mało kto zna Spencer Morgan. Zwykle przesiadywała w bibliotece bo pomagała nauczycielką, uczestniczy we wszystkich możliwych kółkach dodatkowych, bierze udział we wszystkich konkursach i zamierza w przyszłym roku startować na przewodniczącą szkoły. 
- Chyba mało osób mnie stamtąd kojarzy.. 
- E tam gadasz. Ty pewnie też mnie nie znasz.- Dziewczyna chciała już powiedzieć jego imię jednak chłopak sam się przedstawił.- Oscar Enestad.
- Tak się składa, że wiem kim jesteś. Ja jestem Spencer Morgan.- powiedziała i wsiedli razem do autobusu. W drodze do szkoły siedzieli razem jednak nie odezwali się do siebie ani słowem.

***

- Boże, jak dziwnie tak bez Sofii ... - powiedziała Stella do swoich przyjaciółek.
- To prawda. Czasem doprowadzała mnie do furii i wolałam jak jej nie było niż była, jednak trzeba przyznać. Teraz jest do dupy.- Zabrała głos w tej sprawie Daisy.
- Powinnyśmy o tym nie myśleć.- wtrąciła się Vanessa- Właściwie Das, jak tam wczorajsza akcja?- próbowała zmienić temat.
- Dla mnie było zajebiście.- powiedziała blondynka i rozłożyła się wygodnie na łóżku. Ręce położyła na brzuchu, włosy rozłożyła na poduszce i przymróżyła oczy aby przypomnieć sobie wczorajszą noc.- Było cudownie. Wszystko poszło jak po maśle, udało mi się nawet obalić samej pół litra! - wykrzyczała zadowolona .- Kilku niestety złapali, ale mi udało mi się z nim schować.- powiedziała i uśmiechnęła się do siebie patrząc w sufit.
- Z nim?! To znaczy z kim? - odezwała się od razu Spener i wszystkie zerwały się ze swoich miejsc aby stanąć nad przyjaciółką i wypytać ją o wszystkie szczegóły.
- Ehh.. no nie ważne.
- Jak to nie ważne? Mów co to za chłopak! - naciskała Vanessa
- Felix Sandman. - wszystkie na nią popatrzyły zaskoczone, a następnie zaczęły się śmiać.
No to niezłego sobie chłopaka upolowałaś.

Wieczorem odbywał się (jak z resztą co miesiąc w poniedziałek) wieczorek amatorski. W tym miesiącu miał być rap. Jako, że wszystkie z dziewczyn kochały ten rodzaj muzyki postanowiły się na niego razem wybrać. Z całej ich paczki rapu nienawidziła tylko Sofia. 
Stanęły wszystkie razem w przytulnym kątku i trzymały kubki z jakimkolwiek napojem.

Występowali po kolei artyści, każdy na początku zaprezentował swój własny kawałek. Spencer razem z Daisy znały prawie wszystkie. Następnie przyszedł czas na freestyle i wtedy dziewczyny już nie miały co śpiewać.
Występowali po kolei właściwie wszyscy ich znajomi ze szkoły. Teraz na scenie pozostał  z nich wszystkich tylko Justin. 
Zaczął najpierw coś mruczeć, a następnie to przeobraziło się w rap. Kątem oka spoglądał na dziewczyny i nadal rapował. 

Ja z ciemności wyławiałem jej profil 
zanim znów spojrzy w ekran i
ponownie swój wzrok w nim utopi
wtedy nie miałem pojęcia, że to dopiero prolog
do znajomości intensywnej tak jak kolor jej paznokci
Które widziałem kiedy dłonią
Raz na jakiś czas obejmowała kubek z colą

I w klubie który w poniedziałki zazwyczaj był pusty
Spotkałem ją nim pożegnałem 2008 
Ale nie miałem zajawki na to, żeby niezwłocznie 
Podbijać do niej tak jak to robili inni goście
Ja chciałem... kurwa, co ja chciałem?
No zapominam ciągle
Ty, ale wydaje mi się, że wiesz co?
Że ja chciałem tylko patrzeć na jej paznokcie 
I jak zwykle przez chwilę studiować ich odcień

Każda trzymała kubek, lecz tylko jedna malowała paznokcie na czerwony kolor. Spencer


Biedny Justin, wpadła mu w oko Spencer? Och już nie długo chyba przestanie kiedy się dowie co jego nowa jekaterina wyprawia. Ja do tego doprowadzę. Biedna dziewczyna, chciała być mną, a co ze sobą zrobiła? Gówno prawdę mówiąc.

Ale pamiętajcie moje skarby
Ja nie umarłam

Sofia

sobota, 9 maja 2015

Rozdział 1: Nagłe zniknięcie.

Sukces? Zawsze dążyłem ku niemu
ale wtedy miałem chyba zbyt dużo problemów

- Czterdzieści pięć sekund do końca czwartej kwarty! - usłyszałem krzyk trenera który cały czerwony stał przy ławce. Przegrywaliśmy dwoma punktami,a ja byłem przy piłce. Dwu metrowi przeciwnicy stali przede mną nie dawali mi szansy podania piłki do kogokolwiek z mojej drużyny.
"Weź się w garść Oscar, weź się w garść"- mówiłem sobie cały czas w myślach.
- Ogarnij dupę i rzucaj to ostatnia szansa! - wydarł się do mnie Felix który jak zawsze potrafił mnie podnieść na duchu.
"Raz się żyję" - pomyślałem sobie
Dobiegłem do linii rzutu, rzuciłem piłkę i zamknąłem oczy. Rozległ się dźwięk końcowy,a ja otwarłem oczy. Spojrzałem na tablicę wyników i zobaczyłem wynik: 95-94. Wygraliśmy.

Cały szczęśliwy rzuciłem się do moich kolegów którzy ściskali mnie wszyscy. Każdy z nas był szczęśliwy. Czwarta wygrana z rzędu.
Podziękowaliśmy sobie za grę i udaliśmy się do szatni.
Jako pierwszy z wielu wskoczyłem pod prysznic który był zimny i orzeźwiający.  Kiedy się w całkowitości ogarnąłem, szybko się ubrałem, pożegnałem się z kumplami i szybkim krokiem opuściłem sale.
Doszedłem do domu w przeciągu pięciu minut. Wymacałem ręką klucze od drzwi i siłując się z nimi w końcu je otwarłem. Wszedłem do środka i zobaczyłem stały obrazek: moją mamę siedzącą na kanapie, zwiniętą w kłębek, trzymającą fotografie mojego ojca. Siedziała nie ruchomo, włosy które sięgały jej do ramion były wzięte za ucho. Siedziała i po prostu wpatrywała się w to zdjęcie nie robiąc przy tym nic. Rzuciłem torbę na ziemię, podbiegłem do niej,  wyrwałem zdjęcie i schowałem w stałą kryjówkę która zawsze znajdzie. Zamknąłem się w łazience, a zdjęcie włożyłem  do pudełka od proszku do prania. Wyciągnąłem jedną płytkę ze ściany i włożyłem tam zawartość.
Opuściłem pomieszczenie i usiadłem się na przeciwko mamy.
- Po sobie znowu o nim przypominasz?- zapytałem.
- Oscar, coś chcę żebym o nim zapomniała, ale ja tak po prostu nie mogę. Nie mogę. Za dużo było między mną a nim. Nie chcę o nim myśleć ale tak po prostu nie mogę. Nie mogę. Może kiedyś zrozumiesz kiedy będziesz w takiej samej sytuacji.
- Mamo, ty po prostu nie możesz zrozumieć że on od nas najzwyczajniej w świecie spierdolił. Spierdolił i już nie wróci o tym powinnaś wiedzieć. A zamiast tego starasz sob ie wmawiać, że tak nie było i myślisz ze jest inaczej. Nie nie jest.
- Nie staram sobie wmawiać...
- Owszem starasz. Idę do Sofii.- oznajmiłem
- Oscar.. - spojrzałem na nią.- Sofii nie ma. Nie wróciła dwa dni temu do domu.- oznajmiła mi jakby nigdy nic. Ale wtedy nie wiedziała, że mój świat się w jednej chwili załamał.
- Aha. W takim razie idę do Felixa.- powiedziałem i wyszedłem. Wcale nie chciałem iść do Felixa.
Usiadłem na dachu jednych z garaży i podniosłem klapę. W środku znajdowały się fajki.
Mimo, że dzięki temu gównie wylądowałem na odwyku i nie paliłem od jakiś czterech miesięcy. Pierdolić to.
Wyciągnąłem fajkę i zapaliłem. I tak jedna za kolejną, aż się skończyły.

Wróciłem do domu o trzeciej. Moja mama już dawno spała, więc zabrałem wszystkie papiery i napisałem do naszej "paczki" : " Elo, widzimy się za pół godziny". Kiedy dotarłem do naszego garażu dostałem od wszystkich smsy "Chyba cię pojebało, już idę". Co było całkiem zabawne.
Pierwszy pojawił się Justin, mieszkał najbliżej. Był moim bardzo dobrym przyjacielem, nie najlepszym, ale bardzo dobrym. Powiedziałem mu na czym stoję i odpowiedział, że rozumie. No cóż by mógł powiedzieć, w końcu nienawidził Sofii.
Przyszli wszyscy i tak jak zawsze zaczynaliśmy rapować. Próbowaliśmy zrobić blend. Dla tych co nie wiedzą co to blend to w skrócie jedna piosenka złożona z ileś zwrotek i te zwrotki pochodzą z osobnych piosenek.

Cześć, pytałaś mnie- czemu już nie dzwonię?
kumple też tam coś pytają- zapomniałeś o niej?
nie jestem psem, więc już nie gonie Cię
to chyba proste? Nie dałem ponieść się..
Poszedłem tamtego dnia do tamtego baru...
piłem tamto piwo, Ciebie tam nie było - żałuj...
a Ty nie chciałaś mi zniknąć z pamięci...
choć w końcu zapomniałem nawet- które piję?
I uwierz, że pomimo szczerych chęci...
ni mogłem przestać myśleć, że chyba Cię zabiję...
I nie wiem co bym zrobił gdybyś tam gdzieś... 
pojawiła się w drzwiach, piękna jak zawsze 
nienawiść uszłaby  ze mnie pewnie, nagle
i powiedziałbym ci wprost , Kochanie że nasz czas nadszedł



***

Naiwny Oscar. Myśli, że nadal o nim myślę. Dawno już poszedł w zapomnienie. No okej, było fajne, słodko, ciekawie, ale no pożal się Boże skończyło się to wszystko już bardzo dawno. Napisał mi list, szalony.  Napisał w nim jaka to jestem dla niego ważna, jakby chciał żebyśmy byli razem itp. itd. 
Tak bardzo mnie kocha, a nie potrafił przekonać swoich kumpli, że jestem taka cudowna za jaką mnie uważa. Zobaczymy co powie na to tatuś który już dawno nie ma z nim kontaktu. Zobaczymy co powie kochana mamusia na to że Oscarek znowu zaczął palić. Zrobię z twojego życia piekła Oscar. Zrobię z życia piekło was wszystkich. 
Niby zniknęłam? Gówno prawda.
Wciąż tu jestem. I wiem o wszystkim.

Sofia

czwartek, 7 maja 2015

Love, Rap and Basketball: Prolog

    Każdy znasz skrywa w sobie wiele tajemnic. Jedne to takie małe, nie potrzebne jak zsikanie się w majtki w pierwszej klasie podstawówki. Drugie to te większe, troszkę ważne jak skrywane uczucia do drugiej osoby. A te trzecie to są te najbardziej kurewskie które męczą nas nas dniami i nocami. Zastanawiamy się komu możemy o nich powiedzieć, kto jest godny naszego zaufania. I tutaj wam nie podam przykładu bo możliwe, żebyście mi nie uwierzyli. Sami musicie się o nich przekonać.

 

****
Bohaterów znajdziecie w zakładce "bohaterowie"
Rozdział 1 już w sobotę!

Info: Opowiadanie

Dzień Dobry Miśki <3
A więc jak mogliście zauważyć już nie dodaje żadnych rozdziałów dlatego, że planuję coś nowego. Od samego początku nie chciałam się trzymać wersji prawdziwej czyli zespół The Fooo grający muzykę pop. Napiszcie mi czy chcielibyście na nowo opowiadanie z nowymi bohaterami i czy chcielibyście zobaczyć Oscara jako rapera- amatora, Felixa jako zapalonego kaskadera uwielbiającego bmx i deskorolkę, Ogge kochającego pływać i Omara uwielbiającego tańczyć? Mogę się również postarać pisać dwa opowiadania chociaż myślę, że nowe będzie 271463274 razy lepsze i bardziej zagadkowe oraz trzymające w napięciu :)
dajecie znać co o tym myślicie
Pozdrawiam
Honey† 
(Jeśli nie dojdziemy do porozumienia w sobotę opublikuje pierwszy rozdział )