piątek, 19 czerwca 2015

Rozdział 3: Witaj w grze, Spencer

Wieczorek prawdę mówiąc dobiegał końca,a dziewczyny już dawno się rozdzieliły i każda poszła w swoją stronę. Spencer udało się dostać za kulisy więc siedziała tam rozmawiając ze wszystkimi raperami. Była też troszkę wstawiona.
- Co ona tu robi? - powiedziała Meg wchodząc za kulisy i siadając między Ogg'em, a Oscarem zrzucając Spencer na ziemie.
- Teraz to leże.- odpowiedziała i zaśmiała. się leżąc cały czas na ziemi.- Powiem wam, że ta podłoga jest całkiem wygodna.
- Weź wstawaj.- powiedział Oscar i wziął ją pod ramiona. - Nie rób tak wielkiego wstydu, mała.
Po czym nasza bohaterka zapomniała co się dzieje i urwał jej się film.

***
Daisy natomiast znalazła się w damskiej toalecie, a raczej w jednej z kabin, zamknięta z obcym facetem. Gość był natarczywy i cały czas próbował się do niej dobrać. Dosypał jej coś wcześniej do drinka. Daisy zachowała jednak świadomość i po tym jak nieznajomy ją pocałował odepchnęła go. Mężczyzna stał się agresywny i uderzył ją w twarz. W ostatniej chwili przerażona dziewczyna uciekła.
Potykała się o własne nogi na schodach i z trudem dotarła na górę. Zaczęła szukać swoich przyjaciółek jednak za żadne skarby nie mogła ich znaleźć. W końcu odnalazła swojego brata.
Rzuciła mu się na szyję i powiedziała o całej zaistniałej sytuacji.
Tak jak każde rodzeństwo, nie ma ze sobą zbyt dobrych relacji, tak też jest z Daisy i Drake’m. Mimo tego starszy brat kiedy się o tym dowiedział był istnie wkurzony. Miał ochotę rozwalić głowę osobie która tak potraktowała jego siostrę.  Nistety Diasy nie wiedziała jak nieznajomy ma na imię, a tym bardziej przez działanie podejrzanych proszków o których z resztą nie miała pojęcia, nie pamiętała jak wygląda. Drake powiedział jej, że znajdzie osobę która ją skrzywdziła i na pewno nie puści jej tego z płazem.

***
Stella nie była taka jak jej przyjaciółki. Nie lubiła pić na imprezach, z resztą nigdy nie chodziła pijana. Jedyna na co się potrafiła skusić to kieliszek wódki czy dwa łyki piwa. Nie przepadała za tym tak samo jak za jedzeniem. Nie liczni znali jej historie, nie wiedzieli, że w przeszłości nasza bohaterka cierpiała na nadwagę i popadła przez to w anoreksje. Zaczęło się od zwykłych ograniczeniach posiłków, a skończyło się na liczeniu kalorii w każdym posiłku, jedzeniu takich rzeczy, żeby oszukiwać żołądek oraz stosowaniu przedziwnych diet.
Maszerowała ciemnym korytarzem wracając do domu, gdy nagle ni stąd ni z owąd przed oczami wyrósł jej spod ziemi Drake. Był tak bardzo nie ogarnięty, że wleciał na dziewczynę i powalił ją na ziemie. 
- Ał.- pisnęła leżąc pod nim. Spojrzał jej w oczy i wymamrotał ciche "przepraszam". Leżeli tak jeszcze przez dłuższą chwilę, aż w końcu dziewczyna poprosiła go grzecznie aby z niej zszedł. Chłopak po raz kolejny ją przeprosił i pomógł jej wstać wyciągając w jej stronę dłoń. Stella uścisnęła ją i za jego pomocą wstała.
- Widziałaś mój występ? - zapytał na początek rozmowy.

- Tak, całkiem nieźle Drake. - pochwaliła go i poklepała go w ramię. 
- W takim razie się bardzo ciszę. Właściwie nie mam już tu nic do roboty, może się gdzieś przejdziemy? - zapytał na co dziewczyna ochoczo pokiwała głową. 
Szli razem przez park a ich drogę oświetlały miliony gwiazd. Noc była ciepła i przyjemna. Cudownie im się spacerowało i prawdę mówiąc Stella marzyła aby ten spacer trwał jak najdłużej. Jednak w końcu dotarli pod jej dom gdzie musieli się pożegnać. Chłopak przytulił ją na do widzenia i odjechał rowerem który cały czas prowadził. Dziewczyna z uśmiechem na twarzy weszła do domu, zamknęła za sobą drzwi i oparła się o nie. Nagle z jej telefonu wydał się cichy brzęk. Oznaczało to, że przyszedł jej sms. Dziewczyna otwarła wiadomość i ujrzała zawartość. 


Ciekawe co by powiedział Drake na twoją dawną tuszę. 


***

Vanessa siedziała w koncie z miotłami razem z Omarem. Dogadywała się z nim bardzo dobrze już od ponad jakiegoś roku. Mieli dużo "przerw" od siebie spowodowanych nowymi związkami dziewczyny i zawsze kiedy ktoś ich na nowo widział razem powtarzał, że "stara miłość nie rdzewieje". Oni jednak nigdy nie byli razem, a tym bardziej nie byli w sobie zakochani. 
Po prostu razem siedzieli i rozmawiali tak najzwyczajniej na świecie. Nie mieli przed sobą żadnych tajemnic. Byli najlepszymi przyjaciółmi


***

Spencer obudziła się w pokoju kompletnie obcym dla siebie. Obok niej leżał Oscar, a na ziemi Felix. Głowa bolała ją tak bardzo, że stwierdziła, że nie istnieją powody dla których musiałaby wstać i sprawdziła tylko telefon. Ku jej zaskoczeniu na ekranie blokady pojawiło się powiadomienie o nowej wiadomości tekstowej. Otwarła ją i zobaczyła swoje zdjęcie kompletnie pijanej z flaszką wódki jeszcze w ręce i podpis

Tak się bawi arykrostatyczna córeczka, ciekawe co powiedzą rodzice kiedy się o tym dowiedzą.
Witamy w grze Spencer.



Nigdy nie lubiłam Spencer. Była dla mnie zbyt grzeczna i na siłę próbowała być mną (co nie oszukujmy się marnie jej wychodziło). Za grzeczna. Za grzeczna. Za grzeczna Suka.
Ja tu jestem mała dziwko i wiem o wszystkim.

Sofia

1 komentarz: