sobota, 9 maja 2015

Rozdział 1: Nagłe zniknięcie.

Sukces? Zawsze dążyłem ku niemu
ale wtedy miałem chyba zbyt dużo problemów

- Czterdzieści pięć sekund do końca czwartej kwarty! - usłyszałem krzyk trenera który cały czerwony stał przy ławce. Przegrywaliśmy dwoma punktami,a ja byłem przy piłce. Dwu metrowi przeciwnicy stali przede mną nie dawali mi szansy podania piłki do kogokolwiek z mojej drużyny.
"Weź się w garść Oscar, weź się w garść"- mówiłem sobie cały czas w myślach.
- Ogarnij dupę i rzucaj to ostatnia szansa! - wydarł się do mnie Felix który jak zawsze potrafił mnie podnieść na duchu.
"Raz się żyję" - pomyślałem sobie
Dobiegłem do linii rzutu, rzuciłem piłkę i zamknąłem oczy. Rozległ się dźwięk końcowy,a ja otwarłem oczy. Spojrzałem na tablicę wyników i zobaczyłem wynik: 95-94. Wygraliśmy.

Cały szczęśliwy rzuciłem się do moich kolegów którzy ściskali mnie wszyscy. Każdy z nas był szczęśliwy. Czwarta wygrana z rzędu.
Podziękowaliśmy sobie za grę i udaliśmy się do szatni.
Jako pierwszy z wielu wskoczyłem pod prysznic który był zimny i orzeźwiający.  Kiedy się w całkowitości ogarnąłem, szybko się ubrałem, pożegnałem się z kumplami i szybkim krokiem opuściłem sale.
Doszedłem do domu w przeciągu pięciu minut. Wymacałem ręką klucze od drzwi i siłując się z nimi w końcu je otwarłem. Wszedłem do środka i zobaczyłem stały obrazek: moją mamę siedzącą na kanapie, zwiniętą w kłębek, trzymającą fotografie mojego ojca. Siedziała nie ruchomo, włosy które sięgały jej do ramion były wzięte za ucho. Siedziała i po prostu wpatrywała się w to zdjęcie nie robiąc przy tym nic. Rzuciłem torbę na ziemię, podbiegłem do niej,  wyrwałem zdjęcie i schowałem w stałą kryjówkę która zawsze znajdzie. Zamknąłem się w łazience, a zdjęcie włożyłem  do pudełka od proszku do prania. Wyciągnąłem jedną płytkę ze ściany i włożyłem tam zawartość.
Opuściłem pomieszczenie i usiadłem się na przeciwko mamy.
- Po sobie znowu o nim przypominasz?- zapytałem.
- Oscar, coś chcę żebym o nim zapomniała, ale ja tak po prostu nie mogę. Nie mogę. Za dużo było między mną a nim. Nie chcę o nim myśleć ale tak po prostu nie mogę. Nie mogę. Może kiedyś zrozumiesz kiedy będziesz w takiej samej sytuacji.
- Mamo, ty po prostu nie możesz zrozumieć że on od nas najzwyczajniej w świecie spierdolił. Spierdolił i już nie wróci o tym powinnaś wiedzieć. A zamiast tego starasz sob ie wmawiać, że tak nie było i myślisz ze jest inaczej. Nie nie jest.
- Nie staram sobie wmawiać...
- Owszem starasz. Idę do Sofii.- oznajmiłem
- Oscar.. - spojrzałem na nią.- Sofii nie ma. Nie wróciła dwa dni temu do domu.- oznajmiła mi jakby nigdy nic. Ale wtedy nie wiedziała, że mój świat się w jednej chwili załamał.
- Aha. W takim razie idę do Felixa.- powiedziałem i wyszedłem. Wcale nie chciałem iść do Felixa.
Usiadłem na dachu jednych z garaży i podniosłem klapę. W środku znajdowały się fajki.
Mimo, że dzięki temu gównie wylądowałem na odwyku i nie paliłem od jakiś czterech miesięcy. Pierdolić to.
Wyciągnąłem fajkę i zapaliłem. I tak jedna za kolejną, aż się skończyły.

Wróciłem do domu o trzeciej. Moja mama już dawno spała, więc zabrałem wszystkie papiery i napisałem do naszej "paczki" : " Elo, widzimy się za pół godziny". Kiedy dotarłem do naszego garażu dostałem od wszystkich smsy "Chyba cię pojebało, już idę". Co było całkiem zabawne.
Pierwszy pojawił się Justin, mieszkał najbliżej. Był moim bardzo dobrym przyjacielem, nie najlepszym, ale bardzo dobrym. Powiedziałem mu na czym stoję i odpowiedział, że rozumie. No cóż by mógł powiedzieć, w końcu nienawidził Sofii.
Przyszli wszyscy i tak jak zawsze zaczynaliśmy rapować. Próbowaliśmy zrobić blend. Dla tych co nie wiedzą co to blend to w skrócie jedna piosenka złożona z ileś zwrotek i te zwrotki pochodzą z osobnych piosenek.

Cześć, pytałaś mnie- czemu już nie dzwonię?
kumple też tam coś pytają- zapomniałeś o niej?
nie jestem psem, więc już nie gonie Cię
to chyba proste? Nie dałem ponieść się..
Poszedłem tamtego dnia do tamtego baru...
piłem tamto piwo, Ciebie tam nie było - żałuj...
a Ty nie chciałaś mi zniknąć z pamięci...
choć w końcu zapomniałem nawet- które piję?
I uwierz, że pomimo szczerych chęci...
ni mogłem przestać myśleć, że chyba Cię zabiję...
I nie wiem co bym zrobił gdybyś tam gdzieś... 
pojawiła się w drzwiach, piękna jak zawsze 
nienawiść uszłaby  ze mnie pewnie, nagle
i powiedziałbym ci wprost , Kochanie że nasz czas nadszedł



***

Naiwny Oscar. Myśli, że nadal o nim myślę. Dawno już poszedł w zapomnienie. No okej, było fajne, słodko, ciekawie, ale no pożal się Boże skończyło się to wszystko już bardzo dawno. Napisał mi list, szalony.  Napisał w nim jaka to jestem dla niego ważna, jakby chciał żebyśmy byli razem itp. itd. 
Tak bardzo mnie kocha, a nie potrafił przekonać swoich kumpli, że jestem taka cudowna za jaką mnie uważa. Zobaczymy co powie na to tatuś który już dawno nie ma z nim kontaktu. Zobaczymy co powie kochana mamusia na to że Oscarek znowu zaczął palić. Zrobię z twojego życia piekła Oscar. Zrobię z życia piekło was wszystkich. 
Niby zniknęłam? Gówno prawda.
Wciąż tu jestem. I wiem o wszystkim.

Sofia

4 komentarze:

  1. ������������ kocham tego bloga

    OdpowiedzUsuń
  2. "Wciąż tu jestem. I wiem o wszystkim." trochę jak A z Pretty Little Liars haha xD wgl to super blog xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można zauważyć, że zaczerpnęłam pomysł z PLL gdyż uważam, że serial jest przegenialny (pierwsze sezony) dziękuję! <3

      Usuń